Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Stójki

Samolot szkoleniowy M-346 Master Samolot szkoleniowy M-346 Master Marek Kozyra

Polskie lotnictwo wojskowe ma najnowocześniejsze samoloty do szkolenia. Na razie piloci mogą ćwiczyć na nich jedynie cierpliwość, bo od ponad czterech miesięcy nie mogą nimi latać. Wygląda na to, że nie będą mogli latać przez kolejne pół roku.

Włoskie samoloty M-346 Master kupione zostały jeszcze za poprzedniej ekipy rządzącej. Przetarg był sukcesem, bo włoska oferta była o prawie 500 mln zł lepsza od najtańszej konkurencyjnej. Mastery mają opinie najlepszych w swojej klasie. Realizacja kontraktu odbywała się zgodnie z terminami. Wszystko wskazywało na to, że polscy piloci wreszcie przesiądą się z ponad 50-letnich Iskier na nowe maszyny. 8 listopada 2016 r. dwa pierwsze samoloty wylądowały w Polsce. Miały już biało-czerwone szachownice. Ochrzczono je Bielik. A właściwie nie ochrzczono, bo formalny chrzest zaplanowano na 24 listopada 2016 r. Matką chrzestną miała zostać pierwsza dama Agata Duda. Miała, bo w międzyczasie MON weszło z włoskim producentem w spór. Poszło o 70 mln zł kar za symulatory pola walki, które strona polska wyszczególniła w zamówieniu. Samolot, którego kokpit jest wierną kopią przyrządów z samolotu F-16 został wyposażony również w elektroniczny symulator pola walki. Dzięki niemu adepci lotnictwa mogli przechodzić procedury związane z odpalaniem wszystkich typów uzbrojenia, które może przenosić F-16. Okazało się, że nie wszystkich, bo Włochom nie udało się na czas zdobyć licencji do kilku typów rakiet.

W sprawę osobiście zaangażował się gen. Tomasz Drewniak, ówczesny inspektor sił powietrznych, który namawiał MON do przyjęcia samolotów i szukanie kompromisu. Gen. Drewniak miał świadomość, że właściwie nie ma już na czym szkolić pilotów.

Polityka 9.2017 (3100) z dnia 28.02.2017; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Reklama