Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Sombrero i swastyka

Peron obiecał awans Argentyny, powstanie z kolan narodu chrześcijańskiego, nacjonalistycznego i socjalistycznego.

Populizm i faszyzm to dwa słowa, a raczej oskarżenia, jakie pojawiają się w debacie o Polsce i o innych krajach, gdzie rządzą popularni autokraci. W wydanej właśnie książce francuskiego dziennikarza Oliviera Gueza „Zniknięcie Josefa Mengele” (przekład Bożena Sęk, wydanie francuskie 2017 r.) widzimy, jak populizm i faszyzm współistniały w Argentynie i szerzej na kontynencie, tworząc pomyślny klimat dla niemieckich, a także węgierskich, chorwackich i innych zbrodniarzy. „Peronowie pragną wyzwolić Amerykę, zapowiadają rewolucję estetyczną i przemysłową, reżim plebejski. Prezydent Peron (...) fanfaronuje przed zachwyconymi masami, obiecuje koniec poniżania i niezwykłe życie, wielki skok: jest wybawcą, peronowski justycjalizm wprowadzi Argentynę do podręczników historii (...). Jako minister rozpieszczał robotników; jako prezydent wzmacnia służbę publiczną (...). Wzrost i samowystarczalność, duma i godność. Peron znosi przywileje oligarchów, planuje realizację swoich marzeń o wielkości, centralizuje koleje, telefonię, sektory strategiczne pozostające jeszcze w obcych rękach”.

Peronowie, rzecznicy ludu i woli Boga, w którego sami nie wierzą i którego zwalczają, dopinają wielką zmianę – nowy ład, nacjonalistyczny i autorytarny. „Przeprowadzają czystki w szkolnictwie wyższym, w wymiarze sprawiedliwości, prasie, administracji; potrajają środki przeznaczane na tajne służby, na ludzi w gabardynowych płaszczach i brązowych garniturach. Peron wykrzykuje: »Espadryle – tak, książki – nie!«. Wielki pisarz Jorge Luis Borges, zawzięty krytyk peronizmu, zostaje zwolniony z posady w bibliotece miejskiej w Buenos Aires i przeniesiony do państwowej inspekcji drobiu i królików [jak w Czechosłowacji po 1968 r.! – D. P.

Polityka 36.2018 (3176) z dnia 04.09.2018; Felietony; s. 94
Reklama