Nałęcz Tomasz

Mały szybki jachcik
Jeszcze niedawno widziano w nim męża opatrznościowego, który miał uzdrowić polską lewicę. Kilka politycznych wolt wykonanych w krótkim czasie osłabiło jednak znacznie jego pozycję. Czy Tomasza Nałęcza można jeszcze traktować poważnie?

Sejmowi sprawozdawcy przecierają oczy ze zdumienia: uchodzący za jednego z najbardziej wyważonych polityków wicemarszałek Tomasz Nałęcz najpierw porzuca Unię Pracy, której był wiceprzewodniczącym, następnie przyłącza się do SDPL i zostaje szefem sztabu Marka Borowskiego – kandydata tej partii na prezydenta, aby wkrótce potem ogłosić, że popierany przez niego dotąd człowiek powinien zrezygnować z rywalizacji wyborczej i ustąpić miejsca Włodzimierzowi Cimoszewiczowi – oficjalnie popieranemu przez SLD.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną