Kraj

Z ziemi chińskiej do Polski

W piątek 6 marca przecięto wrzód na tyłku władzy, o którym – owszem – plotkowano, widząc, jak niewygodnie władza siedzi na radiu i na telewizji jak na bagnetach.

Kurski odchodzi – wirus przychodzi. Kurski – out, wirus – in. Nie wiadomo, co gorsze. Zacznijmy od trójkąta Kaczyński–Duda–Kurski. Oglądając kolejną nocną szopkę polityczną z udziałem głowy państwa i szefa rządu, nasuwa się pytanie: Czy to w ten sposób dokonuje się w państwie demokratycznym zmiany dyrygenta mediów publicznych? Czy to nie wyglądało jak skok na media, kiedy posłaniec Czabański meldował, że trzy pułki są już po naszej stronie?

Czy ktoś może wskazać debatę na ten temat w Sejmie? Czy (poza korytarzowymi plotkami) ktoś może przytoczyć ważny artykuł lub wypowiedź jakiegoś ministra, o co w tym wszystkim chodzi? Czy to koterie wyszarpują sobie radio i telewizję, czy chodzi o coś innego? Dlaczego milczy wicepremier prof. Gliński, któremu telewizja podlega? Gdzie jest rzecznik Spychalski, „popychadło prezydenta”, żeby wyjaśnić narastające niezadowolenie swojego szefa z TVP? W jaki sposób społeczeństwo mogło się dowiedzieć, co się prezydentowi w telewizji nie podoba – Cholecka? Zenek? Sylwester? Za mało prezydenta na wizji?

W piątek 6 marca przecięto wrzód na tyłku władzy, o którym – owszem – plotkowano, widząc, jak niewygodnie władza siedzi na radiu i na telewizji jak na bagnetach. Ale oficjalnie naród nie wiedział, że wielka instytucja państwowa przechodzi kryzys. Dlaczego wrzód pękł teraz? Z powodu majowych wyborów.

Podobno za mało w TVP pokazują aktywność prezydenta, więcej jest premiera, prezesa i ich ludzi. Ale co to kogo obchodzi? Nie idzie o telewizję, chodzi o to, komu ona służy, do kogo należy. Czy to jest telewizja Kaczyńskiego, Dudy czy Morawieckiego? Czy to nie wszystko jedno? Za dwa miesiące wybory. Prezes i prezydent zwarli się w śmiertelnym uścisku; Duda podpisze dwa miliardy na media PiS, jeśli Kaczyński hojnie poprze go w wyborach i poświęci Kurskiego. Dla nas, widzów i słuchaczy, jest to bez znaczenia. Czy nowym prezesem TVP zostanie Sellin, Banaś czy Suski – co za różnica? A Kurski, tak jak kiedyś Maciej Szczepański, będzie paradował w glorii.

Z wirusami jest całkiem inaczej, odwrotnie. O tym, że nadejdą, wiedzieli wszyscy, ale prawie nikt nie traktował tego serio. Obowiązywała linia: straszymy, ale tylko trochę, żeby nie wzbudzić paniki. Chiny, Włochy, tysiące zarażonych, coraz więcej zgonów, ale grunt to spokój, nie należy wpadać w panikę. Koronawirus wypatrywany był z niepokojem, strachem, ale też z utęsknieniem. Kiedyż wreszcie dotrze do nas? Czy my jesteśmy gorsi? „Niech wreszcie nadejdzie. Najgorsza jest ta niepewność”. Przez pewien, krótki, czas byliśmy zieloną wyspą, jednym z ostatnich wolnych od wirusa terytoriów w Europie. To był niechybnie znak Niebios, gest Królowej Polski.

Szybko jednak Niebo zmieniło się w Piekło. „Piekło w Policach. 200 uczennic i uczniów zamkniętych w kwarantannie”. Ale spokój, tylko spokój może nas uratować. „Panika nikomu nie szkodzi” – mówi lekarz i poseł Andrzej Sośnierz. „Tylko u nas!” – zachęca „Super Express”. Pierwszy Polak (Mieczysław Opałko, 66 lat) zarażony wirusem wyznaje „SE”: „Bałem się, że umrę, ja i moja córka. Na razie nie ma na koronawirusa lekarstwa. Albo się przeżyje, albo nie” – mówi.

Najważniejszy jest spokój. Gorsza niż epidemia wirusa byłaby epidemia paniki. „Na pewno musimy unikać paniki, nie pozwolić, by sprawę epidemii wykorzystano politycznie”. W Chinach wszystkie ofiary śmiertelne mają być kremowane – podają media. Producenci urn zacierają ręce.

Tylko bez paniki. Doktor Sorrentino, członek Amerykańskiej Akademii Neurologii: „Panika to kłamstwo mózgu, które może zrujnować nasze życie”. Lęk może być gorszy od wirusa. Powstaje druga, równoległa, epidemia strachu.

„Gazeta Polska” wskazuje inne zagrożenie: „Orliki, czyli rakotwórcza fuszerka Tuska”.

„Rzeczpospolita”: „Światowa Organizacja Zdrowia ogłosi pandemię, jeśli zarażenia między osobami, które nie były w Chinach, będą masowe”. „Szykujcie szczepionkę dla polskiej gospodarki”. „Wzrost gospodarki światowej zmaleje o około 0,5 proc.”. „Chaos w służbie zdrowia może wpłynąć na wynik majowych wyborów”. Inne tytuły: „Świat już jest na progu pandemii”. (Tylko bez paniki!). „Wirus atakuje Polskę”. Chaos w służbie zdrowia może przebudować polską politykę i wpłynąć na wynik majowych wyborów. Niemcy: Kradzieże środków dezynfekcyjnych w szpitalach. „Wirus paraliżuje imprezy sportowe”. „Wirus wybierze prezydenta USA”. Odłożono premierę nowego Bonda.

Tylko bez paniki. Rząd zapewnia, że jest na walkę z wirusem przygotowany. Dobrze byłoby – czytamy w prasie – żeby wykorzystać zmniejszoną obecność dzieci w szkołach i przeprowadzić gruntowne sprzątanie – tylko skąd wziąć pieniądze na środki czystości? – Właśnie były 2 mld, ale się zmyły. Wirusy nie głosują, a suweren – tak.

„Super Express”: „Pierwszy Polak zarażony koronawirusem zachował się wzorowo. Nigdzie nie poszedł, nikogo nie narażał, tylko zatelefonował. W rozmowie telefonicznej zachował spokój, było słychać, że nie kaszle i nie oddycha ciężko”. Polak potrafi.

Ze wszystkich stron dociera do mnie ostrzeżenie, że ryzyko zachorowania rośnie z wiekiem. Jako typowy senior (80+) pragnę zauważyć, że nie wiadomo, kto w tej walce będzie zwycięzcą. 10 ofiar to dużo czy mało? 20? 30? Opozycja będzie roniła łzy nad każdą, rząd będzie dumny, że „tylko tyle”. Ja jestem pesymistą z dwóch powodów. Pierwszy: jeżeli Pinokio mówi, że jest dobrze, to znaczy, że jest źle. I po drugie: jeżeli służba zdrowia w normalnych czasach jest od lat w permanentnym kryzysie – za mało lekarzy, pielęgniarek, salowych, izolatek, pomieszczeń, sprzętów, specyfików i pieniędzy – jeżeli jest piętą achillesową od kilkudziesięciu lat, to jak może zdać egzamin w czasie pandemii? Chyba jak zwykle – z ofiarności i z bohaterstwa. Kiedy w czasie epidemii rząd przeznacza dodatkowe pieniądze na swoje radio i telewizję, to jak się wtedy czuje minister zdrowia?

Polityka 11.2020 (3252) z dnia 10.03.2020; Felietony; s. 90
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama