Kraj

Stan duszności

Lekarze na froncie

Specjalny namiot przesiewowy, w którym przyjmują pacjentów lekarze z SOR szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie. Specjalny namiot przesiewowy, w którym przyjmują pacjentów lekarze z SOR szpitala klinicznego nr 4 w Lublinie. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Boją się, że będą musieli decydować, kogo ratować, a kogo zostawić na śmierć. Myślą o tym, kto za nich spłaci kredyt, jeśli nie wrócą do domu. Na wojnę z wirusem medycy idą z pustymi rękami.
Mobilna izba przyjęć dla zarażonych przy Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.Beata Zawrzel/Reporter Mobilna izba przyjęć dla zarażonych przy Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie.

„Przyszłam rano na dyżur, brakowało środków ochrony osobistej, a przede wszystkim płynów do dezynfekcji rąk. Zadzwoniłam na oddział, żeby skonsultować, czy mają płyny na zbyciu? Nie mają. Zostałam przekierowana do działu zaopatrzenia. Po 30 minutach usłyszałam, że płyny skończyły się wczoraj.

– To czym mam dezynfekować ręce po badaniu pacjentów?

Odpowiedź: – Proszę iść na inny oddział i sobie wziąć.

Na cały szpital było dziewięć maseczek z filtrem i dwa kombinezony.

Polityka 14.2020 (3255) z dnia 31.03.2020; Temat z okładki; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Stan duszności"

Czytaj także

Społeczeństwo

Lekarka: Polska odwróciła się od pacjentek

„Osoby, które argumentują ten wyrok troską o życie i rodzinę, kradną czas kobietom. Decyzja trybunału sprawi, że te z nich, które chciały być matkami, nigdy nimi nie będą. A nas stawia w sytuacji nieetycznej” – mówi Kaja Filaczyńska, inicjatorka listu otwartego do TK, pod którym podpisało się niemal tysiąc lekarek i lekarzy.

Mateusz Witczak
23.10.2020