Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kraj

Koronki na gębie

W tle ukraińskiego horroru wciąż, nie wiedzieć czemu, toczy się dyskusja o cancelowaniu rosyjskiej kultury.

Od owych deliberacji nie są wolne również goszczące mnie łamy POLITYKI, chociażby w artykule Doroty Szwarcman „Czy Szostakowicz ma mieć coś wspólnego z Buczą?”. Autorka pisze w nim, że „wzajemne zakażanie się nienawiścią prowadzi do niczego”. W jakimś stopniu rozumiem to stanowisko w przypadku osoby zajmującej się muzyką poważną, której krajobraz bez dzieł rosyjskich kompozytorów, rosyjskich dyrygentów staje się rzeczywiście uboższy.

Z drugiej strony, Szwarcman nie jest osamotniona w poglądzie, jakoby rosyjska kultura wysoka – klasycy powieści, teatru, kompozytorzy – była wspólnym dobrem światowej kultury, sacrum, o które należy dbać, zwłaszcza teraz, i którego nie możemy się pozbywać, ryzykując potworne zubożenie kulturowe, duchowe i mentalne.

Polityka 19.2022 (3362) z dnia 03.05.2022; Felietony; s. 87
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >