Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Druga połowa

Byli ze sobą „krótko i szczęśliwie”.

Przyjeżdżał do mojej ciotki do Chorzowa białą syrenką, parkował pod oknami małego bloczku, w którym mieszkała, siadywał z nami przy stole na rodzinnych przyjęciach, zabierał mnie i swojego wnuka na wycieczki do lasu, na jagody albo grzyby. Uwielbiałam zapach mieszanki benzyny z olejem, którą lał do baku swojego auta, piękne niebieskie spaliny i ten dźwięk silnika dwucylindrowego, tak inny od dźwięku wszystkich znanych mi samochodów. Ciotka była wówczas już od dawna wdową, on jednak – wedle wszystkich znaków na ziemi i niebie – owszem, miał żonę i rodzinę. Do dziś nie wiem zatem, na jakiej zasadzie i jakim cudem w tej katolickiej i konserwatywnej na wskroś familii, jaką była rodzina mojej mamy – dużą część swego życia spędzał z moją owdowiałą ciotką w jej małym mieszkanku obok Parku Kultury w Chorzowie.

Polityka 43.2022 (3386) z dnia 18.10.2022; Felietony; s. 88
Reklama