Miecze: śmiercionośne, sprawiedliwe, magiczne

Mieczów ci u nas dostatek
Przez wieki miecz był symbolem wojowników, władców i sprawiedliwości. Choć nie służy już jako broń na polu walki, nadal gra ważną rolę w masowej wyobraźni.
Paradny miecz ksiażąt Wirtemberskich z 1495 r.
Hendrik Zwietasch/Landesmuseum Württemberg

Paradny miecz ksiażąt Wirtemberskich z 1495 r.

Rzeźba Jewgienija Wuczeticza „Miecze na lemiesze” z 1957 r. sprzed siedziby ONZ w Nowym Jorku.
Patti McConville/Alamy Stock Photo/Alamy

Rzeźba Jewgienija Wuczeticza „Miecze na lemiesze” z 1957 r. sprzed siedziby ONZ w Nowym Jorku.

Szczerbiec, który posłużył do koronacji Władysława Łokietka w 1320 r.
Wiesław Zieliński/EAST NEWS

Szczerbiec, który posłużył do koronacji Władysława Łokietka w 1320 r.

Broń i narzędzia, w tym intencjonalnie zniszczony miecz, z pochówku ciałopalnego z III w. p.n.e. koło Tybingi.
Hendrik Zwietasch/Landesmuseum Württemberg

Broń i narzędzia, w tym intencjonalnie zniszczony miecz, z pochówku ciałopalnego z III w. p.n.e. koło Tybingi.

audio

AudioPolityka Agnieszka Krzemińska - Mieczów ci u nas dostatek

Latem tego roku ośmioletnia Saga Vanecek znalazła w jeziorze Vidöstern w Smalandii skorodowany miecz. Dumny ojciec dziewczynki miał nadzieję, że należał do wikinga, ale archeolog z muzeum w Jönköping stwierdził, że licząca 85 cm broń w pochwie z drewna i skóry jest starsza. W odmęty trafiła ok. 1,5 tys. lat temu, być może jako ofiara. Król Artur dostał Excalibur od Pani z Jeziora, podobnie według norweskiej legendy ten, kto wyciągnie miecz z jeziora, zostanie władcą Szwecji. Ośmioletniej Sadze raczej to nie grozi, ale kto wie, jak na nią zadziała magia miecza. To pierwsza broń, która służyła wyłącznie do zabijania ludzi, więc już od momentu pojawienia miecz stał się oznaką wojowniczych elit, obiektem prestiżu, darem. Do dziś to symbol odwagi, cnoty i walki dobra ze złem, stąd tyle go w literaturze, sztuce i popkulturze. Niektórzy – bronioznawcy, rekonstruktorzy, konserwatorzy – stracili dla niego głowę na zawsze. To oni w Landesmuseum w Stuttgarcie zorganizowali wystawę „Miecz – fascynacja” (Faszination Schwert), na której 340 obiektów opowiada dzieje tej charyzmatycznej broni i jej do dziś w najlepsze funkcjonującego mitu.

Śmiercionośne

– Na początku był kij, to z niego powstały włócznia, łuk i miecz, a nawet tarcza – wylicza dr hab. prof. UW Bartosz Kontny, archeolog i bronioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. – Ale podczas gdy włócznia sprawdzała się w walce z dystansu lub w szyku, w pojedynkach miecz był najskuteczniejszy. Wrażenie robią sceny walk z epoki brązu, jak ta na znalezionej w 2015 r. koło Pylos pieczęci sprzed 3,5 tys. lat, gdzie jeden wojownik wbija miecz w szyję drugiego, dokładnie tak jak Brad Pitt jako Achilles w jednym z pojedynków w „Troi”. Najstarsze ślady ciosów mieczem na kościach są ok. 200 lat młodsze i pochodzą znad Tollense w Meklemburgii, gdzie rozegrała się pierwsza bitwa Europy. Oczywiście wraz ze wzrostem dostępności tej broni pojawiło się coraz więcej typowych dla niej uszkodzeń w kształcie litery „V”, których najwięcej znajdowanych jest na kościach w grobach średniowiecznych.

Miecz to największa broń, jaką znajdują archeolodzy, i najtrudniejsza do wykonania. Jego kariera zaczęła się, gdy człowiek nauczył się pozyskiwać z rud i kuć metale – miedź, brąz, w końcu żelazo i stal. Na stuttgarckiej wystawie widać, jak z czasem poprawiały się techniczne parametry tej broni i zależnie od potrzeb zmieniały się jej kształt i długość. – Teoretycznie miecz to sztylet mający ponad 50 cm, ale to zależy od kultury, sposobu walki i wojownika. Na Bornholmie widziałem miecz z końca I w. p.n.e. mający 120 cm, podczas gdy w tym czasie miewały one góra 72 cm. Zapewne ktoś potężny zamówił sobie taką broń, bo standaryzacja miała miejsce dopiero, gdy wojownicy stali się żołnierzami – przypomina dr Kontny.

Miecze dzielą się ze względu na wyważenie oraz na funkcję (kolne i sieczne), ale odróżnia je też sposób mocowania do głowni rękojeści, która bywała wykuwana razem z nią albo wykonywana oddzielnie i mocowana. Ważne były proporcje i pojawiające się udoskonalenia, jak chroniący dłoń jelec czy mniej lub bardziej dekorowana głowica. – Metalowa stanowiła przeciwwagę dla głowni, dzięki czemu broń była lepiej wyważona, poręczniejsza i piękna. Jeśli i rękojeść była z metalu, dłoń się na niej ślizgała; pod tym względem wygodniejsze były wchłaniające pot rękojeści z materiałów organicznych – zauważa bronioznawca.

Udoskonalane

Najstarsze, liczące ok. 6 tys. lat, miecze z Arslantepe (wschodnia Turcja) odlano w całości z miedzi i arsenu. Są płaskie, co w zasadzie uniemożliwiało efektywną walkę, bardziej sprawdzał się oręż z brązu, którym walczyli bohaterowie homeryccy. W Europie Środkowej taka broń pojawiła się ok. 3,8 tys. lat temu i od razu stała się symbolem prestiżu. Do jej upowszechnienia doszło jednak dopiero, gdy przestawiono się z brązu na twardsze żelazo. Zwłaszcza wśród Celtów (IV–I w. p.n.e.) wygląda to tak, jakby wszyscy mężczyźni byli wojownikami, którzy nawet po śmierci nie mogli się obejść bez mieczy, i to tych wykonanych w lokalnych warsztatach. Nie jest prawdą, jak pisał Polibiusz, że były one złej jakości i gięły się podczas walki. Celtowie głownię wykonywali, skuwając warstwy stali i żelaza, dodatkowo usztywniały i zmniejszały jej ciężar rowki, tzw. zbrocza. Pomyłka mogła się wziąć stąd, że cmentarzysko celtyckie pełne pogiętego rytualnie oręża Polibiusz wziął za pobojowisko.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną