Przejdź do treści
Janina Paradowska
7 lipca 2011
Galerie

Zasypane miasto - galeria

7 lipca 2011
Choć część domów została uprzątnięta, to w mieście wciąż są całe kwartały, które dopiero czekają na odkopanie. Choć część domów została uprzątnięta, to w mieście wciąż są całe kwartały, które dopiero czekają na odkopanie. Maciej Okraszewski / Polityka
Miasto Chaitén przez lata było dla Chile tym, czym Mikołajki i Zakopane byłyby dla Polski, gdyby dało się je połączyć w jedno. Położone nad zatoką Corcovado, u wrót Patagonii, miało wszystko, czego mógłby chcieć turysta: zamieszkane przez delfiny krystalicznie czyste wody, fiordy, dziewicze lasy, gorące źródła i endemiczne gatunki ptaków. Oraz wulkany, w tym ten, od którego położone u jego stóp miasteczko wzięło nazwę. W maju 2008 r., po ponad 9 tys. lat uśpienia, Chaitén eksplodował. Chmura wulkanicznego pyłu wystrzeliła na wysokość 10 km, a silne wiatry porwały ją nad Andami i zagnały aż nad Atlantyk. Całe południe Chile i Argentyny w ciągu kilku godzin stało się szare. Wszystkich turystów i mieszkańców błyskawicznie ewakuowano. Pobliska rzeka wylała ze swojego koryta, wytyczając sobie nową drogę przez samo centrum miasta i całkowicie je demolując. Opadający pył pokrył całą okolicę twardą jak cement szarą warstwą wysokości człowieka. Reportaż powstał półtora roku po tych wydarzeniach, kiedy do Chaitén wróciło kilka rodzin, próbujących odkopać swoje domy i na nowo ułożyć sobie życie pośród zniszczeń. Miasto do dziś pozostaje w większości opuszczone.
Dwa razy w tygodniu do przystani dobija prom z najbliższego dużego miasta, który przywozi zaopatrzenia dla tych kilkunastu rodzin, które zdecydowały się wrócić do  Chaiten.Maciej Okraszewski/Polityka Dwa razy w tygodniu do przystani dobija prom z najbliższego dużego miasta, który przywozi zaopatrzenia dla tych kilkunastu rodzin, które zdecydowały się wrócić do Chaiten.
W tych pomieszczeniach, które wcześniej były kuchniami, smród zepsutej żywności odrzuca już od progu.Maciej Okraszewski/Polityka W tych pomieszczeniach, które wcześniej były kuchniami, smród zepsutej żywności odrzuca już od progu.
Chociaż główne ulice zostały odkopane, a część domów odmalowana, to krajobraz pozostaje monochromatyczny.Maciej Okraszewski/Polityka Chociaż główne ulice zostały odkopane, a część domów odmalowana, to krajobraz pozostaje monochromatyczny.
Podczas ewakuacji, mieszkańcy porzucali wszystko. Po kilku miesiącach większość wróciła tylko po najcenniejsze pamiątki i kosztowności. Reszta spoczywa w warstwach utwardzonego pyłu.Maciej Okraszewski/Polityka Podczas ewakuacji, mieszkańcy porzucali wszystko. Po kilku miesiącach większość wróciła tylko po najcenniejsze pamiątki i kosztowności. Reszta spoczywa w warstwach utwardzonego pyłu.
Na placach zabaw trudno poznać niektóre urządzenia, dopóki nie podejdzie się bliżej.Maciej Okraszewski/Polityka Na placach zabaw trudno poznać niektóre urządzenia, dopóki nie podejdzie się bliżej.
Niektóre domy wyglądają, jak po wybuchu bomby. W tym domu dach prawdopodobnie nie wytrzymał ciężaru popiołów.Maciej Okraszewski/Polityka Niektóre domy wyglądają, jak po wybuchu bomby. W tym domu dach prawdopodobnie nie wytrzymał ciężaru popiołów.
Pył nie tylko zakrył budynki, ale większość z nich wypiętrzył. Część po odkopaniu nie nadaje się do ponownego zamieszkania, bo zawalają im się fundamenty.Maciej Okraszewski/Polityka Pył nie tylko zakrył budynki, ale większość z nich wypiętrzył. Część po odkopaniu nie nadaje się do ponownego zamieszkania, bo zawalają im się fundamenty.
Kiedy popołudniami chmury mieszają się z dymem z wciąż aktywnego wulkanu, trudno uwierzyć, że to nie czarno-biały film.Maciej Okraszewski/Polityka Kiedy popołudniami chmury mieszają się z dymem z wciąż aktywnego wulkanu, trudno uwierzyć, że to nie czarno-biały film.
Wszędzie zalegają porzucone naprędce samochody. Chociaż wyglądają na wraki, to te, które zdołano wydobyć, po przeczyszczeniu były na chodzie.Maciej Okraszewski/Polityka Wszędzie zalegają porzucone naprędce samochody. Chociaż wyglądają na wraki, to te, które zdołano wydobyć, po przeczyszczeniu były na chodzie.
Chaiten każdego dnia wypuszcza z siebie chmurę dymu. Sejsmolodzy ostrzegają, że wulkan przebudził się na dobre i z pewnością uderzy powtórnie, nie wiadomo tylko kiedy.Maciej Okraszewski/Polityka Chaiten każdego dnia wypuszcza z siebie chmurę dymu. Sejsmolodzy ostrzegają, że wulkan przebudził się na dobre i z pewnością uderzy powtórnie, nie wiadomo tylko kiedy.
Rzeka, która wylała się ze swojego starego koryta, przebiła się do zatoki przez sam środek miasta i porwała wszystkie budynki na swojej drodze.Maciej Okraszewski/Polityka Rzeka, która wylała się ze swojego starego koryta, przebiła się do zatoki przez sam środek miasta i porwała wszystkie budynki na swojej drodze.
Częścią miasta rządzą zdziczałe zwierzęta, szczególnie bandy bezpańskich psów i pojedyncze konie. Dorosłe wierzchowce nie boją się ludzi, ale źrebaki urodzone już po katastrofie nie dają się do siebie zbliżyć.Maciej Okraszewski/Polityka Częścią miasta rządzą zdziczałe zwierzęta, szczególnie bandy bezpańskich psów i pojedyncze konie. Dorosłe wierzchowce nie boją się ludzi, ale źrebaki urodzone już po katastrofie nie dają się do siebie zbliżyć.
Mięso jest teraz w Chaiten oszczędzane na specjalne okazje, bo wszystkie produkty muszą być sprowadzane promem.Maciej Okraszewski/Polityka Mięso jest teraz w Chaiten oszczędzane na specjalne okazje, bo wszystkie produkty muszą być sprowadzane promem.
Niedługo po katastrofie, do miasta dostało się wielu szabrowników, którzy okradali porzucone domy i samochody. Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze pojazdy, które wyglądają, jakby mogły za chwilę odjechać.Maciej Okraszewski/Polityka Niedługo po katastrofie, do miasta dostało się wielu szabrowników, którzy okradali porzucone domy i samochody. Gdzieniegdzie zachowały się jeszcze pojazdy, które wyglądają, jakby mogły za chwilę odjechać.
Dona Ana jest właścicielką miejscowej dyskoteki. Co sobota czyści butelki z alkoholem i zaprasza do siebie tych, którzy wrócili do Chaiten po katastrofie.Maciej Okraszewski/Polityka Dona Ana jest właścicielką miejscowej dyskoteki. Co sobota czyści butelki z alkoholem i zaprasza do siebie tych, którzy wrócili do Chaiten po katastrofie.
Cristian jest jedynym strażakiem w mieście. Codziennie dowozi mieszkańcom wodę pitną z odległego źródła, a w razie niebezpieczeństwa, ma przeprowadzić ich szybką ewakuację.Maciej Okraszewski/Polityka Cristian jest jedynym strażakiem w mieście. Codziennie dowozi mieszkańcom wodę pitną z odległego źródła, a w razie niebezpieczeństwa, ma przeprowadzić ich szybką ewakuację.
Ci którzy wrócili powtarzają, że „Chaiten żyje”. Ale im więcej czasu mija, tym trudniej uwierzyć, że miasto się odrodzi.Maciej Okraszewski/Polityka Ci którzy wrócili powtarzają, że „Chaiten żyje”. Ale im więcej czasu mija, tym trudniej uwierzyć, że miasto się odrodzi.
Janina Paradowska

Reklama
POLITYKA
Prenumerata Inpost Subskrypcja
Facebook Twitter Instagram

Nasze wydawnictwa

wydanie polityka
wydanie polityka
wydanie specjalne
wydanie specjalne
wydanie pomocnik historyczny
wydanie pomocnik historyczny
wydanie pulsar świat nauki
wydanie pulsar świat nauki
wydanie pulsar wiedza i życie
wydanie pulsar wiedza i życie
  • Redakcja Polityki
  • Biuro reklamy
  • Napisz do redakcji
  • BOK dla subskrybentów
  • O Polityce
  • Regulamin serwisu
  • Zasady publikacji komentarzy
  • Polityka prywatności
  • Deklaracja dostępności
  • Informacje dla akcjonariuszy
  • Ustawienia cookie

Aplikacje Polityki

iOS i Android
iOS i Android
W aplikacjach publikujemy pełne wydania tygodnika POLITYKA oraz nasze pisma.

 

Aplikacja Fiszki fiszki
Fiszki Polityki
Aplikacja dla zabieganych z newsami ze świata nauki, technologii i kultury.
  • Pulsar
  • Polityka Insight
  • Leśniczówka Nibork
  • Projekt: Cogision, Ładne Halo
  • Wykonanie: Vavatech
  • Prawa autorskie © POLITYKA Sp. z o.o. S.K.A.