Przejdź do treści
Janina Paradowska
31 grudnia 2015
Galerie

Najważniejsze wydarzenia na świecie w 2015 roku

31 grudnia 2015
<b>Fala, która dzieli</b></br>
Unię Europejską zalała fala uchodźców licząca blisko 900 tys., czyli cztery razy więcej niż rok wcześniej. Nawet przy dobrych chęciach, jak w Niemczech, przygotowane ośrodki i infrastruktura nie wytrzymały naporu. Zwołane naprędce unijne szczyty uradziły plan relokacji 160 tys. uchodźców, czyli garstki z tych, którzy do nas dotarli, a i tak zabrakło unijnej solidarności. Strach przed obcymi podzielił Europę; Węgrzy zaczęli budować mur na granicy z Serbią, Słowacja złożyła w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości pozew przeciwko rozmieszczaniu uchodźców w państwach UE, Duńczycy odrzucili w referendum propozycje większej integracji z polityką unijną, a we Francji w wyborach regionalnych zwyciężył populistyczny Front Narodowy Marine Le Pen. Do tego strefa Schengen, czyli jeden z fundamentów Wspólnoty, wisi już tylko na włosku.</br></br>
Na zdjęciu zamknięte berlińskie lotnisko Tempelhof zamienione w obóz dla uchodźców. Fala, która dzieli
Unię Europejską zalała fala uchodźców licząca blisko 900 tys., czyli cztery razy więcej niż rok wcześniej. Nawet przy dobrych chęciach, jak w Niemczech, przygotowane ośrodki i infrastruktura nie wytrzymały naporu. Zwołane naprędce unijne szczyty uradziły plan relokacji 160 tys. uchodźców, czyli garstki z tych, którzy do nas dotarli, a i tak zabrakło unijnej solidarności. Strach przed obcymi podzielił Europę; Węgrzy zaczęli budować mur na granicy z Serbią, Słowacja złożyła w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości pozew przeciwko rozmieszczaniu uchodźców w państwach UE, Duńczycy odrzucili w referendum propozycje większej integracji z polityką unijną, a we Francji w wyborach regionalnych zwyciężył populistyczny Front Narodowy Marine Le Pen. Do tego strefa Schengen, czyli jeden z fundamentów Wspólnoty, wisi już tylko na włosku.

Na zdjęciu zamknięte berlińskie lotnisko Tempelhof zamienione w obóz dla uchodźców.
Fabrizio Bensch/Reuters / Forum
Kryzys imigracyjny, fala uchodźców, zamachy i groźba przeprowadzenia kolejnych, kruche porozumienie na wschodzie Ukrainy, kolejny rok wojny w Syrii, kampania wyborcza w USA, zawirowania na chińskich giełdach – były to niewątpliwie jedne z najważniejszych wydarzeń na świecie w mijającym roku, które w zasadzie nie kończą się wraz z wybiciem północy. Co nas zatem czeka w 2016 roku?
Wszyscy strzelają do wszystkich
Piąty rok wojny w Syrii nie zbliżył jej mieszkańców do pokoju. Nadzieję niosła styczniowa zmiana władzy w Arabii Saudyjskiej, której rząd od początku konfliktu dokłada do wojennego pieca, sponsorując islamistów. 90-letniego króla Abdullaha zastąpił 79-letni Salman i strumień pieniędzy jeszcze się zwiększył. Amerykanie umyli ręce, aby nie zaprzepaścić szans na nuklearne porozumienie z Iranem. Umowa jest, perspektywy długofalowe budujące, ale te krótkofalowe są takie, że Teheran ma w Syrii wolną rękę. We wrześniu do wojny przyłączyli się Rosjanie, w obronie Asada. Swoim zwyczajem strzelają do wszystkich, czyli głównie do cywilów. Ale 24 listopada okazało się, że sami są pod ostrzałem. Turcy zestrzelili rosyjski Su-24, czym zapoczątkowali najgłębszy kryzys w swoich stosunkach z Rosją. Tylko Syryjczykom się od tego nie poprawiło.
Na zdjęciu portret prezydenta Syrii Asada wywieszony przez jednego z członków Al-kaidy w mieście Ariha w północno-zachodniej części kraju.Ammar Abdullah/Reuters/Forum <b>Wszyscy strzelają do wszystkich</b></br> Piąty rok wojny w Syrii nie zbliżył jej mieszkańców do pokoju. Nadzieję niosła styczniowa zmiana władzy w Arabii Saudyjskiej, której rząd od początku konfliktu dokłada do wojennego pieca, sponsorując islamistów. 90-letniego króla Abdullaha zastąpił 79-letni Salman i strumień pieniędzy jeszcze się zwiększył. Amerykanie umyli ręce, aby nie zaprzepaścić szans na nuklearne porozumienie z Iranem. Umowa jest, perspektywy długofalowe budujące, ale te krótkofalowe są takie, że Teheran ma w Syrii wolną rękę. We wrześniu do wojny przyłączyli się Rosjanie, w obronie Asada. Swoim zwyczajem strzelają do wszystkich, czyli głównie do cywilów. Ale 24 listopada okazało się, że sami są pod ostrzałem. Turcy zestrzelili rosyjski Su-24, czym zapoczątkowali najgłębszy kryzys w swoich stosunkach z Rosją. Tylko Syryjczykom się od tego nie poprawiło.</br></br> Na zdjęciu portret prezydenta Syrii Asada wywieszony przez jednego z członków Al-kaidy w mieście Ariha w północno-zachodniej części kraju.
Donbas zamrożony
Porozumienie Mińsk 2, dogadane dzięki zaangażowaniu liderów Niemiec i Francji, nie zakończyło wojny ukraińsko-rosyjskiej. Jednak dzięki wycofaniu ciężkiej broni z linii frontu walki osłabły. Według danych ONZ na wschodzie Ukrainy zginęło 9 tys. osób. Kijów rozpoczął ważne reformy: decentralizacji kraju, walki z korupcją, naprawy gospodarki, która zaliczyła spadek o 11 proc. A notowania prezydenta Petro Poroszenki znów stopniały. Z trudem, bo z trudem, ale w końcu spełnione zostały warunki dla bezwizowego wjazdu do UE. Moskwa nadal jednak sprzeciwia się wprowadzeniu umowy o wolnym handlu z Brukselą. A Krym wciąż rosyjski.Gleb Garanich/Reuters/Forum <b>Donbas zamrożony</b></br> Porozumienie Mińsk 2, dogadane dzięki zaangażowaniu liderów Niemiec i Francji, nie zakończyło wojny ukraińsko-rosyjskiej. Jednak dzięki wycofaniu ciężkiej broni z linii frontu walki osłabły. Według danych ONZ na wschodzie Ukrainy zginęło 9 tys. osób. Kijów rozpoczął ważne reformy: decentralizacji kraju, walki z korupcją, naprawy gospodarki, która zaliczyła spadek o 11 proc. A notowania prezydenta Petro Poroszenki znów stopniały. Z trudem, bo z trudem, ale w końcu spełnione zostały warunki dla bezwizowego wjazdu do UE. Moskwa nadal jednak sprzeciwia się wprowadzeniu umowy o wolnym handlu z Brukselą. A Krym wciąż rosyjski.
Rok zamachów i gróźb
Zaczęło się od zamachu na redakcję „Charlie Hebdo”, potem była strzelanina przed muzeum żydowskim w Brukseli, zabójstwo znanego karykaturzysty w Kopenhadze, zamach w muzeum Bardo w Tunisie i bomby, które wybuchły na trzy tygodnie przed wyborami w Turcji. Apogeum był Paryż, w którym w sześciu zamachach terrorystycznych zginęło w sumie 130 osób. A tuż przed końcem roku w amerykańskim San Bernardino małżeństwo muzułmańskich radykałów zabiło 14 osób. Za każdym razem śmierć nieśli zwolennicy Daesz (tzw. Państwa Islamskiego), którego pozycje Amerykanie bombardują już od 16 miesięcy, co nie przynosi na razie efektów strategicznych. Francja próbuje zbudować antydżihadystyczną koalicję, ale generalnie Zachód wciąż szuka nowej strategii walki z siłami, które nie do końca rozumie. Tymczasem liczba bojowników z zagranicy, którzy zasilili szeregi ISIS, wzrosła w tym roku już do ponad 31 tys.
Na zdjęciu pogrzeb ofiar zamachu w Ankarze, do którego przyznał się Daesz (tzw. Państwo Islamskie).Umit Bektas/Reuters/Forum <b>Rok zamachów i gróźb</b></br> Zaczęło się od zamachu na redakcję „Charlie Hebdo”, potem była strzelanina przed muzeum żydowskim w Brukseli, zabójstwo znanego karykaturzysty w Kopenhadze, zamach w muzeum Bardo w Tunisie i bomby, które wybuchły na trzy tygodnie przed wyborami w Turcji. Apogeum był Paryż, w którym w sześciu zamachach terrorystycznych zginęło w sumie 130 osób. A tuż przed końcem roku w amerykańskim San Bernardino małżeństwo muzułmańskich radykałów zabiło 14 osób. Za każdym razem śmierć nieśli zwolennicy Daesz (tzw. Państwa Islamskiego), którego pozycje Amerykanie bombardują już od 16 miesięcy, co nie przynosi na razie efektów strategicznych. Francja próbuje zbudować antydżihadystyczną koalicję, ale generalnie Zachód wciąż szuka nowej strategii walki z siłami, które nie do końca rozumie. Tymczasem liczba bojowników z zagranicy, którzy zasilili szeregi ISIS, wzrosła w tym roku już do ponad 31 tys.</br></br> Na zdjęciu pogrzeb ofiar zamachu w Ankarze, do którego przyznał się Daesz (tzw. Państwo Islamskie).
Na kłopoty Donald?
Rozpoczęta w tym roku kampania wyborcza w USA przyniosła sensację: stawce republikańskich kandydatów do nominacji prezydenckiej przewodzi w sondażach miliarder Donald Trump, populista, wróg politycznej poprawności i politycznego establishmentu. Jego popularność dowodzi, że Ameryce nieobce są problemy trapiące wszystkie kraje Zachodu: poczucie utraty bezpieczeństwa zawodowego w globalnej gospodarce, rosnące nierówności, lęk przed imigracją i radykalnym islamem. Prezydent Obama nie bardzo sobie z tym radzi, a jego polityka wobec konfliktu w Syrii i dżihadystów razi brakiem strategii i pasywnością. W tym roku udało mu się tylko znormalizować stosunki z Kubą i podpisać układ nuklearny z Iranem, ale dopiero czas pokaże, czy kompozycja ta zapewni trwały pokój. Cała nadzieja w Hillary Clinton?
Na zdjęciu Donald TrumpDominick Reuter/Reuters/Forum <b>Na kłopoty Donald?</b></br> Rozpoczęta w tym roku kampania wyborcza w USA przyniosła sensację: stawce republikańskich kandydatów do nominacji prezydenckiej przewodzi w sondażach miliarder Donald Trump, populista, wróg politycznej poprawności i politycznego establishmentu. Jego popularność dowodzi, że Ameryce nieobce są problemy trapiące wszystkie kraje Zachodu: poczucie utraty bezpieczeństwa zawodowego w globalnej gospodarce, rosnące nierówności, lęk przed imigracją i radykalnym islamem. Prezydent Obama nie bardzo sobie z tym radzi, a jego polityka wobec konfliktu w Syrii i dżihadystów razi brakiem strategii i pasywnością. W tym roku udało mu się tylko znormalizować stosunki z Kubą i podpisać układ nuklearny z Iranem, ale dopiero czas pokaże, czy kompozycja ta zapewni trwały pokój. Cała nadzieja w Hillary Clinton?</br></br> Na zdjęciu Donald Trump
Chiny rozhuśtane
Spadające ceny akcji pokazały, że chińska partia komunistyczna nie jest nieomylna. W czerwcu nie zdołała uspokoić rozhuśtanych giełd i liczących straty milionów spanikowanych inwestorów, wcześniej spodziewających się szybkich i łatwych zysków. Jesienią partia zmieniła politykę prokreacyjną, zezwoliła, by Chińczycy mieli już nie tylko jedno, ale dwójkę dzieci. Zawsze to jakiś postęp, podobnie jak umacnianie się pomysłu nowego jedwabnego szlaku, dróg, połączeń morskich i kolejowych, które mają przybliżyć Chiny do Europy. Niezmienne pozostają za to klęska zanieczyszczenia środowiska i kłótnie o przebieg granic z zamorskimi sąsiadami.
Giełda papierów wartościowych w SzanghajuHeurik/Wikipedia <b>Chiny rozhuśtane</b></br> Spadające ceny akcji pokazały, że chińska partia komunistyczna nie jest nieomylna. W czerwcu nie zdołała uspokoić rozhuśtanych giełd i liczących straty milionów spanikowanych inwestorów, wcześniej spodziewających się szybkich i łatwych zysków. Jesienią partia zmieniła politykę prokreacyjną, zezwoliła, by Chińczycy mieli już nie tylko jedno, ale dwójkę dzieci. Zawsze to jakiś postęp, podobnie jak umacnianie się pomysłu nowego jedwabnego szlaku, dróg, połączeń morskich i kolejowych, które mają przybliżyć Chiny do Europy. Niezmienne pozostają za to klęska zanieczyszczenia środowiska i kłótnie o przebieg granic z zamorskimi sąsiadami.</br></br> Giełda papierów wartościowych w Szanghaju
Głośne panie
Za sprawą Angeliny Joli, która z powodu zagrożenia rakiem profilaktycznie usunęła jajniki i jajowody, rozpoczęła się globalna debata o zdrowiu kobiet. Brytyjczycy radowali się z powodu przyjścia na świat kolejnego dziecka Williama i Kate, czwartej w kolejce do tronu księżniczki Charlotty, a twórca Facebooka oświadczył, że z okazji urodzin córki przekaże na cele charytatywne 99 proc. swoich firmowych akcji, żeby świat, w którym przyjdzie żyć jego latorośli, był trochę bardziej znośny. Po raz pierwszy, zarówno w 172-letniej historii „Economista”, jak i nieco krótszej, bo 94-letniej, dziennika „Guardian” szefami zostały kobiety, a amerykański tygodnik „Time” tytuł człowieka roku przyznał niemieckiej kanclerz Angeli Merkel.
Na zdjęciu Angela Merkel na okładce tygodnika „Time”TIME <b>Głośne panie</b></br> Za sprawą Angeliny Joli, która z powodu zagrożenia rakiem profilaktycznie usunęła jajniki i jajowody, rozpoczęła się globalna debata o zdrowiu kobiet. Brytyjczycy radowali się z powodu przyjścia na świat kolejnego dziecka Williama i Kate, czwartej w kolejce do tronu księżniczki Charlotty, a twórca Facebooka oświadczył, że z okazji urodzin córki przekaże na cele charytatywne 99 proc. swoich firmowych akcji, żeby świat, w którym przyjdzie żyć jego latorośli, był trochę bardziej znośny. Po raz pierwszy, zarówno w 172-letniej historii „Economista”, jak i nieco krótszej, bo 94-letniej, dziennika „Guardian” szefami zostały kobiety, a amerykański tygodnik „Time” tytuł człowieka roku przyznał niemieckiej kanclerz Angeli Merkel.</br></br> Na zdjęciu Angela Merkel na okładce tygodnika „Time”
Janina Paradowska

Reklama
POLITYKA
Prenumerata Inpost Subskrypcja
Facebook Twitter Instagram

Nasze wydawnictwa

wydanie polityka
wydanie polityka
wydanie specjalne
wydanie specjalne
wydanie pomocnik historyczny
wydanie pomocnik historyczny
wydanie pulsar świat nauki
wydanie pulsar świat nauki
wydanie pulsar wiedza i życie
wydanie pulsar wiedza i życie
  • Redakcja Polityki
  • Biuro reklamy
  • Napisz do redakcji
  • BOK dla subskrybentów
  • O Polityce
  • Regulamin serwisu
  • Zasady publikacji komentarzy
  • Polityka prywatności
  • Deklaracja dostępności
  • Informacje dla akcjonariuszy
  • Ustawienia cookie

Aplikacje Polityki

iOS i Android
iOS i Android
W aplikacjach publikujemy pełne wydania tygodnika POLITYKA oraz nasze pisma.

 

Aplikacja Fiszki fiszki
Fiszki Polityki
Aplikacja dla zabieganych z newsami ze świata nauki, technologii i kultury.
  • Pulsar
  • Polityka Insight
  • Leśniczówka Nibork
  • Projekt: Cogision, Ładne Halo
  • Wykonanie: Vavatech
  • Prawa autorskie © POLITYKA Sp. z o.o. S.K.A.