Nie bój się zwolnić i zawrócić
Po co natura wymyśliła depresję i czy człowiek naprawdę nie da już sobie rady bez antydepresantów?
Depresja może być postrzegana nie jako patologia, ale jako komunikat emocjonalny, który mówi: nie brnij w to, wycofaj się.
Vetta/Getty Images/FPM

Depresja może być postrzegana nie jako patologia, ale jako komunikat emocjonalny, który mówi: nie brnij w to, wycofaj się.

Wstrzyknijmy uległej languście, która walczy z bardziej dominującym osobnikiem, trochę serotoniny. Sprawi ona, że zwierzę będzie zwlekać z decyzją o wycofaniu się ze z góry przegranej potyczki. Antydepresanty znacząco zwiększają wytrwałość w walce z przeciwnościami – przynajmniej u skorupiaków. Homary poddane przewlekłej kuracji fluo­ksetyną walczą bardziej zaciekle niż osobniki z grupy kontrolnej, którym wstrzyknięto roztwór soli. Skorupiaki na antydepresantach narażają się na ryzyko śmierci, pomimo że warunki sygnalizują im, że najwyższy czas do odwrotu. Niestety, stan euforii wywołany przez leki sprawia, że nie potrafią odczytać życiodajnych sygnałów alarmowych.

Kuszący pancerz na wyścig szczurów

Te rezultaty badań mogą niepokoić, zważywszy na fakt, że miliony ludzi na całym świecie przyjmują tzw. inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI, z ang. Selective Serotonin Reuptake Inhibitor). Wyniki sprzedaży leków z tej grupy poszybowały w górę, od kiedy – w 1987 r. – Prozac zaistniał na rynku amerykańskim. Sukces preparatu opierał się na hipotezie, zgodnie z którą fluoksetyna stanowi remedium dla osób cierpiących z powodu patologicznie niskiego poziomu neuroprzekaźnika – serotoniny.

Taki wizerunek depresji – jako biologicznego schorzenia z łatwością leczonego przez antydepresanty – bardzo pomógł lekom z grupy SSRI w osiągnięciu sukcesu rynkowego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj