Co by było, gdyby nie było internetu
Wszystko wyszukiwalne
Dr hab. Mirosław Filiciak o tym, co straciliśmy, a co zyskaliśmy dzięki istnieniu internetu.
Dr hab. Mirosław Filiciak profesor Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, zajmuje się wpływem mediów cyfrowych na uczestnictwo w kulturze. Bada internet i gry komputerowe, nieformalny obieg treści i przemiany telewizji.
Leszek Zych/Polityka

Dr hab. Mirosław Filiciak profesor Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie, zajmuje się wpływem mediów cyfrowych na uczestnictwo w kulturze. Bada internet i gry komputerowe, nieformalny obieg treści i przemiany telewizji.

Anna Dobrowolska: – Co by się stało, gdyby dziś w nocy ktoś wyłączył magiczny przycisk i internet by zniknął?
Dr hab. Mirosław Filiciak: – Byłby kłopot. Trudno sobie wyobrazić, jak wszystko by się wtedy skomplikowało. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy uzależnieni od technologii. Istnienie telefonów komórkowych czy internetu jest dla nas tak oczywiste, jak to, że jest prąd w gniazdku i woda w kranie. Na zajęciach, które prowadzę z Mateuszem Halawą, prosimy czasem studentów, by przez 24 godziny nie korzystali z żadnych urządzeń. Niesamowite historie. Np. studentka, która codziennie dojeżdżała na studia kolejką i pierwszy raz nie mogła wziąć ze sobą iPoda z muzyką, zorientowała się, że na Dworcu Centralnym śmierdzi. Wcześniej tego nie czuła.

Gdy robiliśmy badanie „Młodzi i media”, jedna z licealistek twierdziła, że wysyła dziennie dwa esemesy i do niczego innego telefon nie jest jej potrzebny. Więc w ramach eksperymentu miała zabrać ze sobą na cały dzień notatnik, sięgać po niego w tych momentach, kiedy sięga po komórkę, i zapisywać to, co przekazałaby za pośrednictwem telefonu. O 8 rano miała już cztery strony notatek, bo najpierw zobaczyła coś ciekawego i chciała wysłać esemes do chłopaka, potem chciała zrobić zdjęcie, potem zobaczyła coś śmiesznego…

Nie twierdzę jednak, że gdyby internet zniknął, to mielibyśmy więcej czasu dla siebie, trzymalibyśmy się za ręce, pili kawę i rozmawiali „tak naprawdę”. To jest jeden z dominujących mitów na temat mediów.

Łatwo, szybko, tanio

Podobnych mitów jest chyba całkiem sporo?
Tak, np. że ludzie przede wszystkim grają w gry sieciowe, w których uprawiają perwersyjny seks, zmieniają płeć, zabijają i robią te wszystkie rzeczy, na które naprawdę mieliby ochotę, ale normy społeczne ich krępują. Myślę, że to się nie dzieje w takim stopniu, jak sobie powszechnie wyobrażamy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj