Inne mody, czyli jak nie zejść na manowce
Rekomendacje i przestrogi
Autorski miniprzewodnik Anny Tylikowskiej i Kingi Tucholskiej.
Chociaż medytacja, tai-chi czy uprawianie ogrodu same w sobie nie są psychoterapią, to z powodzeniem mogą ją zastępować lub uzupełniać.
Zofia Julik, Ja, maki i żart, 1992

Chociaż medytacja, tai-chi czy uprawianie ogrodu same w sobie nie są psychoterapią, to z powodzeniem mogą ją zastępować lub uzupełniać.

Kiedy jest nam źle lub potrzebujemy rozwojowego impulsu, obok klasycznych metod psychoterapii mamy do wyboru wiele innych systemów anonsujących się jako pomocowo-rozwojowe. Są one psychologiczne w tym sensie, że opierają się na wiedzy psychologicznej, tyle że wyrywkowej, bardzo wybiórczej. Zwykle bazują na uniwersalnej, sprawdzonej przez tysiące lat wiedzy o psychice człowieka – o tym, co jej służy, ma potencjał jej budowania i wzmacniania.

No bo przecież przez tysiąclecia poprzedzające wynalezienie psychoterapii ludzie w jakiś sposób radzili sobie z dotkliwymi doświadczeniami i dążeniem do szczęścia. Można bez większego ryzyka założyć, że wypracowywali różne sposoby na zasadzie prób i błędów. Niektóre, jak ofiarowanie bóstwom rytualnie zabijanych zwierząt, popularne dwa wieki temu podnoszenie poziomu magnetyzmu zwierzęcego czy odcinanie mózgowych płatów czołowych od międzymózgowia zwane lobotomią, stosowane jeszcze w latach 70. XX w. – szczęśliwie nie przetrwały próby czasu. Zostały nam inne – przekazywane z pokolenia na pokolenie, oparte na kontakcie z rzeczywistością – jej poznawaniu, oswajaniu i zmienianiu.

Ludzka rzeczywistość, w jej niezależnym od czasu i miejsca wymiarze, ma trzy zasadnicze, ściśle ze sobą związane składniki: psychikę (umysł), ciało i środowisko. W związku z tym ludzie od niepamiętnych czasów:

• opracowywali sposoby poznawania i kontrolowania swojego umysłu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj