Dlaczego ludzie poprawiają swoje ciała
Cierp ciało, skoroś chciało
Jak ulepszanie siebie przybrało dziś karykaturalne rozmiary.
Mona Lisa Leonarda da Vinci z archiwum austriackiego fotografika Ericha Lessinga
East News, Getty Images

Mona Lisa Leonarda da Vinci z archiwum austriackiego fotografika Ericha Lessinga

Ciało zoperowane

Do gabinetów chirurgów plastyków i kosmetologów pacjenci lubią przychodzić ze zdjęciami. – Pokazują na nich siebie sprzed wielu lat albo znane postaci show-biznesu, do których chcą się upodobnić – mówi dr Barbara Walkiewicz-Cyrańska, prezeska Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych.

Niejeden specjalista od poprawiania urody chciałby mieć klientkę z twarzą Sofii Loren. Z tak wystającymi kośćmi policzkowymi, szeroką żuchwą. Napięta na tym rusztowaniu skóra dużo wolniej się starzeje, więc łatwiej o sukces niż u kobiety z twarzą owalną, która zaczyna się marszczyć w młodszym wieku. Tymczasem większość chce zostać zoperowana tak, aby nikt tego nie zauważył.

Po co ludzie poddają się temu dobrowolnemu cierpieniu? To odpowiedź na jedną z najsilniejszych presji wywieranych dziś na młodych i starych. „Dla wielu konsumentów – twierdzi Aleksander Edmonds, autor książki „Piękne i nowoczesne: uroda, seks i chirurgia plastyczna w Brazylii” (kraju nazywanym silicolandem, z racji rekordowej popularności operacji plastycznych) – atrakcyjność fizyczna to niezbędny warunek ekonomicznego i seksualnego współzawodnictwa, bycia zauważonym w swojej grupie społecznej i dobrego samopoczucia społecznego”.

To przekonanie o pierwszoplanowym znaczeniu urody jest globalne. – Zwłaszcza obserwuję je u tych kobiet – podkreśla dr Walkiewicz-Cyrańska – które czują się zagubione w swoim życiu i marzenia o awansie społecznym koncentrują wokół wyglądu własnego ciała.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj