A u nas? Uzurpator w Belwederze! Agenci obcych służb pociągają za sznurki. A Kaszub zmienia Polskę w niemiecko-rosyjskie kondominium. Nic nowego. Elementy teorii spiskowych – na przykład, że to Neron podpalił Rzym – pojawiały się już w starożytności.
Dopóki człowiek był przekonany, że to Bóg kieruje jego losem, dopóty z pokorą przyjmował zrządzenia losu. Chyba że uwierzył, iż słudzy Szatana spowodowali pomór czy pożogę. Jeśli czarownica może rzucić urok na bogobojną rodzinę, rozumowano w XIV w., to dlaczego Żydzi nie mieliby zatruć studni, by spowodować Czarną Śmierć, a kacerze niszczyć prawdziwej wiary? W średniowieczu pogromy i masakry były częścią rzeczywistości magicznej, w której siły nadprzyrodzone kierowały ludzkim działaniem.
Jednak nowożytna spiskowa wizja rzeczywistości jest nieprawym dzieckiem oświecenia. Skoro człowiek bierze w swe ręce losy świata, to przecież ktoś musi być winien nieszczęść i katastrof, które spotykają poczciwych ludzi. Jeśli nie Szatan, to źli ludzie, wywrotowcy, spiskowcy, zdrajcy i agenci obcych mocarstw.
Jedną z pierwszych teorii spiskowych zastosowała podobno w walce o władzę pod koniec XVI w. królowa angielska. Gdy jezuici przedostali się do Anglii, by przywracać katolicyzm, Elżbieta poleciła torturami wymusić na nich zeznania, że planowali ją zamordować, a parlament wysadzić w powietrze. „Papieski spisek” był wyssany z palca, ale pozwolił zlikwidować opozycję. Dopiero sto lat później – po Wspaniałej Rewolucji 1688–89 r. (zwycięska walka o ustrój parlamentarny w Anglii, wywołana dążeniami Jakuba II do wprowadzenia rządów absolutnych i przywrócenia katolicyzmu) – przeciwników politycznych uznano za lojalną Opozycję Jej Królewskiej Mości.