Generałowie z własnego nadania
Siły specjalne
Po etapach zauroczenia PZPR, Lechem Wałęsą i kończącym się już chyba epizodem PiS Grudniewski dziś ma nowych idoli: ojca Tadeusza Rydzyka (założył uliczne koło fanów Radia Maryja) i Jana Kobylańskiego, prezesa Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (awansował go nawet na generała dywizji i przyznał tytuł honorowego komendanta PDS). Powołał też komitet obrony polskiego narodu przed antypolonizmem.
Grudniewski podaje, że PDS ma 3 tys. umundurowanych strzelców i 200 oficerów, ale uchyla się od odpowiedzi na pytanie, dlaczego w 2008 r. zarząd PDS w ankiecie do bazy danych NGO podał, że stowarzyszenie liczy 343 członków i 24 wolontariuszy. Pytani o to najbliżsi jego podwładni odmawiają odpowiedzi. – Pewnie posługuje się liczbą uczniów i nauczycieli szkół z klasami o profilu mundurowym. Tyle tylko, że większość z nich należy do innych strzeleckich organizacji – mówi prof. Janusz Cisek, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego, zarazem komendant innej strzeleckiej organizacji, odcinającej się od bliższej współpracy z PDS, a zwłaszcza z jej generalicją.
Trop klas mundurowych wydaje się właściwy. Szefem Okręgu Staropolskiego PDS jest płk Stanisław Ujma, były oficer, dziś nauczyciel przysposobienia obronnego w częstochowskich szkołach. W kadrze oficerskiej PDS są m.in. nauczyciele tego przedmiotu, oficerowie rezerwy, instruktorzy ZHP i księża w roli kapelanów.
Regulamin mundurowy PDS mówi, że ich członkowie noszą mundur polowy lub galowy (ten ostatni podoficerowie i oficerowie) Wojsk Lądowych z naszywkami organizacyjnymi PDS i oznakami stopni strzeleckich według wzorów stopni wojskowych LWP (autorzy regulaminu nie zauważyli, że wojska „Ludowego” już nie ma albo napisali to świadomie, bo np. regulamin mundurowy obecnego Związku Strzeleckiego zabrania strzelcom używania jakichkolwiek oznak rozpoznawczych Wojska Polskiego!). Strzelcy PDS na mundurach WP naszyli sobie bordowe plakietki i naszywki z wyhaftowanym srebrną nitką napisem „Polskie Drużyny Strzeleckie”, a także srebrnego orła z literami PDS. Trzeba mieć bystre oko, aby generała PDS nie pomylić z generałem WP. Obaj mają te same spodnie z lampasami, na piersi galowe sznury, podobne generalskie gwiazdki, wężyki i czapki rogatywki. I potem generałowi PDS salutuje niższy stopniem oficer WP.
W zaproszeniu na inwestyturę kawalerów Orderu Św. Stanisława (patrz „Klub pąsowych dam i kawalerów” „Polityka” 51/52/09) w warszawskiej katedrze podano, iż mszę odprawi ksiądz gen. bryg. Stanisław Rospondek. Wtedy do jej organizatorów list napisał ks. płk Zbigniew Kępa z kurii polowej WP, pisząc, iż ów kapłan nie jest generałem WP i używanie tego tytułu w odniesieniu do niego jest nadużyciem.
– W ordynariacie polowym dosłużyłem się stopnia pułkownika, a nominację generalską przyjąłem od prezydenta Sokolnickiego już jako proboszcz cywilnej parafii św. Jadwigi Śląskiej w Częstochowie – wyjaśnia ks. Rospondek, który w PDS ma funkcję przewodnika duchowego. Czwartym generałem PDS, nie licząc Kobylańskiego, jest gen. Grzegorz Malinowski, który z wojska odszedł w stopniu pułkownika.
Prawo o stowarzyszeniach wymaga, by zakres działania organizacji związanej z obronnością był uzgodniony z MON. PDS o to nie wystąpiły ani nie podpisały żadnego porozumienia o współpracy z MON. Tym samym nie uzgodniono kwestii używania stopni wojskowych jako strzeleckich i umundurowania WP.
Organizacje pozarządowe, w tym przypadku strzeleckie, mogą wprowadzać własne stopnie organizacyjne, ale muszą się one odróżniać od stopni używanych w wojsku – uważa MON. Podobnie jest z mundurami. Rozporządzenie ministra obrony wyraźnie określa, które rodzaje mundurów (a także ich części, np. sznury galowe czy czapki rogatywki) objęte są zakazem noszenia przez nieuprawnione do tego osoby. W umowach o współpracy z MON organizacje strzeleckie określają też, czy i jakie stopnie wojskowe mogą być używane przez nie jako stopnie strzeleckie oraz jakie elementy umundurowania WP wolno nosić ich strzelcom. PDS nie poddały się tym procedurom i stąd MON wystąpi do starosty w Zgierzu (właściwego co do miejsca rejestracji) z wnioskiem o sprawdzenie, czy działalność stowarzyszenia jest zgodna z prawem i statutem.
– Już kiedyś wygraliśmy w sądzie spór z MON o mundury – mówi Grudniewski. – A generałem strzeleckich drużyn wolno mi być, zwłaszcza że ja mam wojskowe wykształcenie. Dlaczego prawa do tego tytułu nie zabiera się generałowi paulinów z Jasnej Góry czy generałom górnictwa?
Ubytki w budowie
Grudniewski zapewnia, iż dalej będzie budował struktury PDS ze starszej młodzieży, kombatantów i żołnierzy rezerwy. Organizuje Marsz Powstania Styczniowego w Świętokrzyskiem i wystawia posterunki honorowe podczas patriotycznych uroczystości. Jego aktywność koncentruje się jednak na prawicowych i narodowych forach oraz portalach, gdzie w 2009 r. zaatakował go dawno niewidziany w kraju Stanisław Tymiński: „Jan Grudniewski i jego Stowarzyszenie to prowokacja Żydokomuny dla łatwowiernych i naiwnych Polaków. (…) Dodam, że wystarczy zobaczyć zdjęcie Jana Grudniewskiego, aby wiedzieć, z jakiej grupy etnicznej on pochodzi. Ten pan (nie jest on żadnym generałem, to samozwaniec) z ramienia WSI w 1990 r. zawodowo w całej Polsce zrywał mi wiece wyborcze z grupą 50 krzykaczy, po to, aby wybory wygrał Wałęsa...”.
Grudniewski odpowiedział Tymińskiemu, że choć ten sugeruje mu pochodzenie inne niż słowiańskie, to powinien wiedzieć, że na cmentarzu w Krynkach koło Starachowic leży sześć pokoleń jego przodków, a w parafii można sprawdzić jego pochodzenie od 1740 r. Wybudował już sobie nawet tam grobowiec, aby być siódmym pokoleniem leżącym na tym cmentarzu. Żonę ma też z rodu hrabiów Wątróbka-Strzeleckich. Wyjaśnia dalej Tymińskiemu, że nie kieruje stowarzyszeniem, a poważną partią polityczną: „Dla porządku przekażę panu, że aby być wiarygodni w swoim ścisłym gronie, to każdy kto chce być w kierownictwie musi pokazać czy nie ma anatomicznych ubytków odbiegających od słowiańskiej budowy”. Generał-masażysta, a zatem znawca anatomii, zapewne jest wtedy najwyższym arbitrem.


