Bez nauczki
Amerykański kryzys finansowy niczego nas nie nauczył. Bankom pozwolono dalej spekulować, państwa zostały zepchnięte do defensywy, a ekonomistom zabrakło pomysłu na nowy ład gospodarczy.
Manhattan w Nowym Jorku. Neon z notowaniami rynku akcji NASDAQ.
Franz-Marc Frei/Corbis

Manhattan w Nowym Jorku. Neon z notowaniami rynku akcji NASDAQ.

Po upadku Lehman Brothers wszystko miało być inaczej. Największe bankructwo w historii, najgłębszy kryzys finansowy od Czarnego Wtorku, pierwsza globalna recesja od II wojny światowej i największa akcja ratowania gospodarki – skala wstrząsu w 2008 r. skłaniała polityków, ekonomistów i filozofów do radykalnych deklaracji. Przepowiadano wielki powrót państwa, bezwzględną rozprawę z bankami, okiełznanie wolnego rynku, a nawet kres kapitalizmu i zastąpienie go nowym, lepszym ustrojem ekonomicznym. Trzy lata później te słowa brzmią jak fałszywe proroctwo: rządy wycofały się z sektora finansowego, państwa są dziś ofiarą banków, a kapitalizm finansowy dalej rządzi. I tym razem wpędza w kryzys Europę.

Jak na rozmiar katastrofy amerykańskie banki pozbierały się w mgnieniu oka. Już rok po upadku Lehmana, Goldman Sachs zarobił 13,4 mld dol., a JPMorgan Chase 11,7 mld dol. Na czym? Oczywiście na kryzysie. Zniknięcie z Wall Street trzech graczy ograniczyło konkurencję i pozwoliło dwóm ocalałym podnieść prowizje za doradztwo inwestycyjne, często kilkakrotnie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną