Śmierć człowieka ekonomicznego
Wokół niego zrodził się kapitalizm, jego dążenia napędzały współczesną gospodarkę, jego potrzeby uzasadniały nieograniczoną konsumpcję. Czy kryzys zabił homo economicus?
Protest antykapitalistów w Londynie, sierpień 2009 r.
Toby Melville / Reuters/Forum

Protest antykapitalistów w Londynie, sierpień 2009 r.

Skończyła się jakaś epoka. I nie ma do niej powrotu. Kto liczy, że stare czasy wrócą, ten się rozczaruje – zwierzał się George Soros Jackowi Żakowskiemu tuż po kryzysie amerykańskim („Łagodnie szukamy dna”, POLITYKA 26/09). Sędziwy finansista i wytrawny spekulant wiedział, co mówi: trzy lata później zachodnie społeczeństwa cierpią rekordowe bezrobocie, a rządy uginają się pod ciężarem niespotykanych długów. Spadły przychody z podatków, tymczasem długi trzeba spłacać, bezrobotnym pomóc, na wszystko znaleźć pieniądze.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną