Bezcielesne ofiary kryzysu
Turbulencje ostatnich lat kosztowały świat nie tylko mnóstwo pieniędzy, ale także sporo utrwalonych pojęć i idei. Pewność, eksperci, neoliberalizm, Konsens Waszyngtoński – co jeszcze zabrał nam kryzys?
Protesty antybankowe w USA, Los Angeles, październik 2011 r.
Robyn Beck/AFP/EAST NEWS

Protesty antybankowe w USA, Los Angeles, październik 2011 r.

Łatwo wyliczyć, ile pieniędzy kosztował nas kryzys. Wystarczy dodać spadki PKB, straty na giełdach i dodatkowe koszty obsługi długów, by dojść do kolejnej, tyleż ogromnej, co niewiele mówiącej liczby. Ale z punktu widzenia przyszłości bezcielesne ofiary kryzysu mogą się okazać nieporównanie ważniejsze od kosztów materialnych. Bo nowa rzeczywistość – jak zawsze – najpierw powstanie w głowach. Żeby przez naszą nieuwagę nie zrodził się w nich jakiś potwór, potrzebny jest bilans zamknięcia, zwieńczony czymś w rodzaju apelu poległych.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną