Czy należy bać się inżynierii genetycznej?
Zarodek dyni, którą też można modyfikować genetycznie.
Getty Images/Flash Press Media

Zarodek dyni, którą też można modyfikować genetycznie.

Dzięki inżynierii genetycznej można dziś przeszczepiać np. pojedyncze geny bakterii do roślin. Tak powstała kukurydza, która produkuje białko zabójcze dla niektórych owadów żerujących na niej, ale całkowicie bezpieczne dla ludzi. Z kolei bakterie produkujące insulinę przeznaczoną dla chorych na cukrzycę mają w sobie ludzki gen.

I zapewne ten fakt – czyli możliwość niemal dowolnego manipulowania materiałem genetycznym – tak bardzo przestraszył organizacje takie jak Greenpeace, które zaczęły agresywnie zwalczać genetycznie zmodyfikowane organizmy (GMO). Obawa ta nie była obca naukowcom w latach 70. XX w., kiedy rodziła się zaawansowana inżynieria genetyczna. Dlatego ogłosili na pewien czas moratorium na tego typu eksperymenty. Jednak po wielu dyskusjach, w których uczestniczyli również etycy, udało się osiągnąć zgodę, że korzyści znacznie przewyższają zagrożenia. A inżynieria genetyczna nie może być odrzucona, choć oczywiście da się jej użyć w złych celach (np.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj