Czy gry komputerowe sprzyjają zachowaniom agresywnym?

Nie ma najmniejszej wątpliwości, że gry nasycone przemocą wychowują przyszłych zabójców” – przekonuje David Grossman, pułkownik amerykańskiej armii. Choć sam własnoręcznie nie zabił nikogo, ma za sobą lata żołnierskiej liniowej służby, a teraz uczy trudnej sztuki zabijania i bada psychologię tego ponurego rzemiosła. W traktacie „O zabijaniu”, podobno obowiązkowej lekturze wojskowych, policjantów i agentów służb specjalnych, zastanawia się, dlaczego w sumie tak trudno strzelić do drugiego człowieka, a jeszcze trudniej zgładzić go z zimną krwią za pomocą noża lub gołymi rękami.

Historyczne statystyki pokazują, że nawet w najlepiej wyćwiczonej pruskiej armii efektywność zabijania była stukrotnie mniejsza od teoretycznej, mierzonej liczbą wystrzelonych pocisków. Po prostu większość żołnierzy strzelając, nie mierzyła we wroga. Zdaniem Grossmana, celuje w przeciwnika 15–25 proc.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj