Nadzieja i miłość
Mirosław Gryń/Polityka

W naszej dzisiejszej rzeczywistości bardzo brakuje Józka Tischnera. On umiałby znaleźć w tym, co się teraz dzieje, szansę na nowe odrodzenie, a jednocześnie potrafiłby nas do tego zmobilizować. Kiedy przyjeżdżał do mnie do Instytutu, czasami przychodziłem do jego pokoju, żeby posiedzieć tuż obok, nawet nic nie mówiąc. Dostawałem wtedy zastrzyk optymizmu, który wystarczał mi na 24 godziny. Nauczyłem się też od niego umiejętności nadziei, która nie jest nadzieją na coś konkretnego.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj