Nadzieja w czasach niepewności
Być pragmatykiem – to dziś cnota, która każe nie wdawać się w tworzenie wizji czy spekulowanie o tym, co powinno być za lat 10 czy 20. Obawiam się jednak, że posunęliśmy się w pragmatyzmie niepokojąco daleko. Zmiana objęła bowiem nie tylko rezygnację z budowania dalekosiężnych utopii. Widzę, że zanika myślenie o tym, co wyniknie z naszych działań dziś czy za pięć lat – mówi prof. Jerzy Szacki.
Piotr Bernaś/Agencja Gazeta

Kiedy rozmawiam z ludźmi i czytam gazety, odnoszę wrażenie, że wszyscy wokół żyją w poczuciu zagrożenia i niestabilności. Z jednej strony wiemy na pewno, że żyjemy w bardzo bezpiecznych czasach. Nie grozi nam wojna, nie grozi nam głód. Jeszcze moi dziadkowie mogli tylko o tym marzyć. Mimo to poczucie niepewności odbija się dziś w wielu obszarach życia: ludzie nie chcą mieć dzieci, bo boją się o pracę, o kredyt, o emerytury. Otwieram prasę i widzę na każdej stronie ogólne poczucie, że zmierzamy w złym kierunku, że codzienne funkcjonowanie staje się coraz bardziej niestabilne i kruche.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj