Nadzieja, która nie daje gwarancji
Coraz rzadziej słyszę: „Po co adoptowaliście dziecko z niepełnosprawnością?”. Wydaje mi się, że w społeczeństwie coś się zmieniło. Taką sytuację postrzega się już jako uprawnioną, normalną. Ale kiedy 25 lat temu adoptowaliśmy syna, a potem jego siostrę, z porażeniem mózgowym, nieraz słyszeliśmy: świętych nam nie potrzeba, po co wam taki kłopot! – mówi Krzysztof Liszcz.
Krzysztof Liszcz, lekarz psychiatra, wraz z żoną Katarzyną Kałamajską-Liszcz adoptowali dzieci z FAS - alkoholowym zespołem płodowym.
Wojtek Szabelski/freepress.pl

Krzysztof Liszcz, lekarz psychiatra, wraz z żoną Katarzyną Kałamajską-Liszcz adoptowali dzieci z FAS - alkoholowym zespołem płodowym.

Uczy pan nadziei?
Spotykam się z rodzinami adopcyjnymi z całej Polski. Prowadzę konsultacje i warsztaty. Przyjeżdża na przykład mama z adoptowanym 14-latkiem, już praktycznie bez nadziei na to, że będzie między nimi dobrze. Matka nie potrafi się porozumieć z synem. Stąd pytania: dlaczego jest tak źle? kto zawinił? Chłopiec jest zdrowy, ale okazuje się, że to dziecko ma za sobą lata burzliwych przejść, porzuceń, utratę rodziców biologicznych, wystawienia na różnego rodzaju toksyczne zagrożenia.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj