Edukacyjna kreatywność
Mirosław Gryń/Polityka

Pierwszaki AD 2013 chodzą do szkoły, jaką pamiętają ich rodzice, a nawet dziadkowie. Nauczyciel z reguły stoi w niej pod tablicą i mówi. Dzieci – słuchają. Ten model trzyma się mocno, chociaż słabo odpowiada na współczesne potrzeby. Należy do wzorców edukacyjnych z XIX w., z czasów rewolucji przemysłowej!

Oczywiście, potrzeba stabilności jest u nauczycieli i rodziców naturalna. Rozumiem, że z troski szukają sprawdzonych metod. Ale to oznacza rutynę i przyczynia się do szkolnego skostnienia.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj