Kto tu walczy i o co
Rozmowa z prof. Maciejem Sadowskim, klimatologiem, o łamigłówce klimatyczno-politycznej.
Emitując dwutlenek węgla i inne gazy przemysłowe, wpływamy na chemię atmosfery, zmieniając bilans energetyczny całej planety.
Didier Dorval /Masterfile/EAST NEWS

Emitując dwutlenek węgla i inne gazy przemysłowe, wpływamy na chemię atmosfery, zmieniając bilans energetyczny całej planety.

Edwin Bendyk: – Czy klimatologia jest nauką?
Maciej Sadowski: – O, i to bardzo starą, badaniem klimatu zajmowali się już starożytni Grecy. Trudniej zdefiniować przedmiot jej badania, czyli klimat. Rozumiemy, oczywiście intuicyjnie, czym klimat jest, jednak podczas próby jednoznacznego definiowania popadamy w szkolny banał lub w nadmierną opisowość. Możemy więc posługiwać się stwierdzeniem, że klimat to ogół zjawisk pogodowych w okresie wieloletnim. Tak naprawdę jednak klimat jest złożonym systemem połączonym licznymi sprzężeniami z innymi systemami Ziemi, jak biosfera i oceany, co niezwykle utrudnia jego badanie, nie mówiąc już o prognozowaniu przyszłych stanów.

Czym różni się klimat od pogody?
Przyjmujemy, że pogoda to zjawiska atmosferyczne obejmujące okres jednego niżu, a więc około pięciu dni. Gdy sięgamy poza ten horyzont, zaczynamy mówić o zjawiskach klimatycznych.

Czy w takim razie można prognozować zmiany klimatu, skoro nawet synoptycy mają kłopoty z określeniem pogody na najbliższe dni?
Jeszcze w XIX w. wydawało się to prostsze. Ówcześni klimatolodzy dysponowali już danymi pochodzącymi z pomiarów z powierzchni Ziemi i z mórz zbieranymi przez wiele lat. Na rozwój synoptyki wielki wpływ miał m.in. rozwój telegrafu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj