Dmuchnąć na gorące
Zamiast walczyć z emisją CO2, może lepiej postarać się ochłodzić atmosferę? Pojawiają się i takie pomysły, kuszące, ale ryzykowne.
Okazało się, że w perspektywie najbliższej dekady walka z emisją CO2 jest najmniej efektywna ekonomicznie i zajęła ostatnie miejsce w rankingu proponowanych rozwiązań.
Kai Pfaffenbach/Reuters/Forum

Okazało się, że w perspektywie najbliższej dekady walka z emisją CO2 jest najmniej efektywna ekonomicznie i zajęła ostatnie miejsce w rankingu proponowanych rozwiązań.

Chociaż głosy sceptyków wątpiących w globalne ocieplenie słabną i nawet największy koncern naftowy świata ExxonMobil uznał je za istotny problem, politycy ciągle nie doszli do porozumienia, jak zjawisku zaradzić. Kolejne szczyty klimatyczne ONZ nie przynoszą przełomu. Pojawiają się więc pomysły naukowców, by nie czekając na zgodę polityków, szukać innych rozwiązań tego gorącego problemu.

Kioto zabija ludzi

Bjørn Lomborg zaliczany jest do setki najbardziej wpływowych intelektualistów świata. Ten duński ekonomista zasłynął na początku stulecia, gdy opublikował książkę „The Sceptical Environmentalist” (Sceptyczny ekolog). Przekonywał w niej, że, owszem, zagrożenie środowiska naturalnego to poważny problem, lecz rozwiązania proponowane przez ekologów często są bardziej szkodliwe niż samo zagrożenie. Jego podejście najlepiej oddaje ukute przez niego hasło „Kyoto kills people” (Kioto zabija ludzi). Badacz uważa, że wypełnienie porozumień klimatycznych zawartych w 1997 r. w Kioto i polegających na redukcji emisji CO2 przez kraje rozwinięte przyniesie więcej szkód niż korzyści, bo odciąga pieniądze potrzebne na pilniejsze wydatki niż walka z globalnym ociepleniem.

Nie, Lomborg nie kwestionuje, że klimat się niekorzystnie zmienia, ani też nie ma wątpliwości, że winę za to ponosi człowiek wypuszczający do atmosfery gigantyczne ilości CO2. Z analiz ekonomicznych, jakie przeprowadził z gronem wielu ekonomistów, w tym także laureatów Nagrody Nobla, wynika jednak, że lepiej przeznaczyć pieniądze na walkę z niedożywieniem w krajach rozwijających się, dostęp do leków, wody i edukacji, niż zmuszać europejski i amerykański przemysł do kosztownych inwestycji w zmniejszenie szkodliwej emisji.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj