Czekając na szok
Żyjemy w epoce zaciekłej rywalizacji o zasoby. Czy kolejnym jej etapem będzie wojna?
Plemiona pasterzy, rywalizując o dostęp do wodopojów i lepszych pastwisk, chwytają za broń, a stąd już tylko krok do wojen domowych.
Piper Mackay/Getty Images/Getty Images

Plemiona pasterzy, rywalizując o dostęp do wodopojów i lepszych pastwisk, chwytają za broń, a stąd już tylko krok do wojen domowych.

Podobno armie i politycy przygotowują się zawsze do wojen starego typu, ale każdy nowy konflikt i tak zaskakuje ich swoim przebiegiem. Stąd wojskowi i politolodzy w czasach pokoju poświęcają sporo czasu na prognozowanie, co może wywołać następne starcie. Wychodzą przy tym z założenia, że znając przyczynę, będą mogli go uniknąć albo przynajmniej przewidzieć, jak się może potoczyć.

Z raportów pisanych przez strategów i naukowców na potrzeby polityków wynika, że gdyby bukmacherzy – być może któryś przyjmuje takie zakłady – pozwolili obstawiać zagrożenia dla pokoju, najmniejszą wygraną dałoby postawienie na efekty zmiany klimatu lub niedostatek surowców, od których uzależniona jest nasza cywilizacja.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj