Czy możliwa jest całkowita unifikacja wszystkiego
W poszukiwaniu elegancji i prostoty
Dążenie do jednolitego opisu całego świata materialnego za pomocą jednej teorii wydaje się naturalne i gdyby taki opis istniał, traktowalibyśmy go jako doskonały.
Lech Mazurczyk

Świat jest niebywale skomplikowany i w życiu codziennym niemożliwe jest obserwowanie dwóch ściśle identycznych sytuacji. Nic więc dziwnego, że człowiek próbując zrozumieć i wytłumaczyć rzeczywistość, stara się opis jak najbardziej uprościć. Żeby znaleźć zasady i prawidłowości pasujące do wielu różnych sytuacji, nie można pozostawać na poziomie obserwacji, należy przejść na poziom abstrakcji, na którym nie ma znaczenia, czy liczba siedem może znaczyć siedem owiec czy siedem krów.

W sposób niedościgły zajęła się tym myśl grecka i tam znajdujemy początki matematycznego opisu tej metarzeczywistości (np. twierdzenie Pitagorasa). Obserwacje, że sznurki o długościach 3, 4 i 5 zawsze wyznaczą kąt prosty, niezależnie od tego, z czego są zrobione i w jakich jednostkach je mierzymy, pozwalały na uproszczenie widzenia świata i de facto stały się początkiem matematyki. Wchłonięcie tej myśli przez chrześcijańską Europę w średniowieczu dało początki nowożytnej nauki.

Uniwersalność praw matematyki opisujących metarzeczywistość sugerowała, że na tym poziomie być może rzeczywiście istnieje tylko kilka podstawowych zasad, z których można ją wyprowadzić. Jedną z pierwszych była zasada Galileusza (głosi ona, że prawa fizyki w dwóch inercjalnych układach odniesienia są takie same), łamiąca dość, wydawałoby się, oczywistą obserwację Arystotelesa, że naturalnym stanem na Ziemi jest spoczynek, a na niebie ruch.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj