Czy można pogodzić wiarę i naukę
Wiek skał i skała wieków
Nauka i wiara trwają od wieków splecione w uścisku. Czy to zwarcie zapaśników, czy też, jak sądzą niektórzy, tylko braterskie objęcie?
Mirosław Gryń/Polityka

Pisanie o relacjach nauki i wiary to trudne zadanie, gdyż od razu pojawia się zasadniczy problem. O ile bowiem zdefiniowanie nauki (rozumianej jako dyscypliny przyrodnicze, czyli m.in. fizyka, biologia czy chemia, oraz nauki formalne, a więc matematyka i logika) nie jest czymś specjalnie trudnym, o tyle precyzyjne określenie, czym jest religia/wiara, okazuje się mocno kłopotliwe. Choćby z tego powodu, że dziś wierzeń religijnych są tysiące.

Tajemnica wiary

Czy w takim razie da się dla nich znaleźć jakiś wspólny mianownik? Czy byłoby nim ogólne stwierdzenie, że wiara religijna to przyjmowanie przekonań niepopartych dowodami? W odpowiedzi obrońcy wiary (po części słusznie) zwracają uwagę, że nauka również opiera się na przekonaniach, których nie można dowieść. Czego najlepszym przykładem są aksjomaty matematyczne, a matematyka (i logika) to w końcu podstawa współczesnej nauki. Nawet samo założenie, że świat należy poznawać na drodze racjonalnej i empirycznej, jest wyborem światopoglądowym, bez poparcia dowodami (poza argumentem utylitarnym, że spośród różnych światopoglądów ten daje najlepsze praktyczne wyniki, m.in. w postaci osiągnięć technologii; w świętych pismach próżno szukać podpowiedzi, jak wyprodukować prąd czy zbudować samochód; nauka zatem najtrafniej opisuje mechanizm działania świata).

Zdaniem niektórych publicystów religijnych wiara jednak może opierać się na „dowodach”, tyle że pochodzących z zupełnie innego porządku niż ten racjonalno-logiczno-empiryczny.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj