Jak energię wody przekształcić w energię elektryczną
Na fali
Jedną szóstą prądu dostarcza ludzkości hydroenergetyka. Niektórzy jednak radzą, by postawić tamę gigatamom.
Zapora Roosevelta wzniesiona w 1911 r. na Salt River w stanie Arizona, USA.
James Hanley/EAST NEWS

Zapora Roosevelta wzniesiona w 1911 r. na Salt River w stanie Arizona, USA.

Cragside jest wiejską rezydencją zbudowaną w drugiej połowie XIX w. w stylu angielskiego gotyku w odległym i słabo zamieszkanym, jak na Wielką Brytanię, hrabstwie Northumberland, które sąsiaduje ze Szkocją. Wzniesiona na wysokiej skale i otoczona dzikim ogrodem porośniętym rododendronami i świerkami wygląda nastrojowo. Przez 30 lat mieszkał tu William Armstrong, wynalazca, inżynier i miliarder, który swojej posiadłości zapewnił pięć minut sławy w 1878 r. Wtedy to Cragside stała się pierwszym na świecie domem zasilanym energią elektryczną wytworzoną dzięki turbinie wodnej. Właśnie tu prawie 150 lat temu narodziła się hydroenergetyka, która dziś dostarcza ludzkości jedną szóstą prądu. Armstrong – człowiek, który dzięki swoim wynalazkom zdobył sławę, fortunę, szlachectwo, a na koniec nawet tytuł lorda – sam wpadł na pomysł, jak energię wody przetworzyć w energię elektryczną.

Ale nie zaczynał od zera. Oparł się na zdobyczach poprzedników. Zarówno tych sprzed kilku tysięcy lat, którzy wymyślili koło wodne do nawadniania pól i wprawiania w ruch młynów, jak i tych żyjących w jego czasach, którzy główkowali, jak owo koło wodne zmienić w znacznie wydajniejszą turbinę wyposażoną w wirnik z łopatkami. Sama turbina nie wystarczyłaby oczywiście do wytworzenia prądu. Potrzebny był generator. W tym celu Armstrong sięgnął pod dynamo zaprojektowane parę lat wcześniej przez Wernera von Siemensa – kolejnego genialnego inżyniera, który na swoich wynalazkach dorobił się majątku i sławy.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj