Ogrzeją nas kwanty światła

Wprost ze Słońca
Wyobraźmy sobie domy, samochody i ubrania wykonane z materiałów wytwarzających prąd ze światła słonecznego. Wyobraźmy sobie milionowe miasta napędzane energią słoneczną pozyskaną i wykorzystaną na miejscu. Nie do wiary?
Panele słoneczne w parku fotowoltaicznym w Bawarii, Niemcy.
Tom Chance/Westend61/Corbis

Panele słoneczne w parku fotowoltaicznym w Bawarii, Niemcy.

W Teksasie – krainie ropy i gazu – znajduje się miasteczko Georgetown. Liczy ok. 50 tys. mieszkańców i położone jest ok. 60 km od śródmieścia Austin, stolicy stanu. To już właściwie przedmieścia tej półtoramilionowej aglomeracji, szybko się rozwijającej m.in. dzięki łupkom gazo- i roponośnym. Nieopodal znajdują się przebogate w te surowce formacje geologiczne Barnett Shale oraz Eagle Ford.

A mimo to Georgetown postanowiło iść pod prąd modzie i wyruszyć na mniej pewny ocean zielonej energetyki. Uczyniono to wcale nie z altruistycznych powodów. Zdecydował rachunek ekonomiczny. Najpierw postanowiono wykorzystać wiatr. Rok temu miasto podpisało kontrakt z francuskim gigantem energetycznym EdF na zakup trzech czwartych prądu z elektrowni wiatrowej postawionej na zachodzie Teksasu. Następnie rajcy z Georgetown uznali, że trzeba iść za ciosem i poszukać jeszcze jednego alternatywnego źródła energii. Wiatr bowiem mógł zaspokoić tylko jedną trzecią potrzeb energetycznych miasta.

Rozpoczęto poszukiwania potencjalnego dostawcy reszty prądu. Wybór padł na kalifornijską firmę SunEdison, największego w USA producenta energii słonecznej. Zobowiązała się ona postawić elektrownię słoneczną o mocy 150 megawatów (MW) pracującą wyłącznie na potrzeby Georgetown. W 2015 r. podpisano umowę na 25 lat. „Przeszliśmy na zieloną energię, bo wyliczenia pokazały, że tak będzie dla nas taniej – tłumaczył niedawno magazynowi „Slate” wiceburmistrz Jim Briggs.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj