Kryzys wartości
Ekonomiści odkrywają, że między sferą wartości moralnych a sferą materialną – gospodarką – istnieje silny związek.
Fresk Diego Rivery z lat 1932–33 przedstawiający przemysłowe Detroit
Album/Joseph Martin/EAST NEWS

Fresk Diego Rivery z lat 1932–33 przedstawiający przemysłowe Detroit

Adam Smith, szkocki filozof i ekonomista, znany jest jako jeden z pierwszych teoretyków rodzącego się kapitalizmu. Do klasyki przeszło jego dzieło „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów” opublikowane w 1776 r., uznawane za wzorcowy wykład teorii liberalnej, wyjaśniające m.in. zalety podziału pracy oraz egoizmu jako motoru napędzającego gospodarkę. Fragment „Nie od przychylności rzeźnika, piwowara czy piekarza oczekujemy naszego obiadu, lecz od ich dbałości o własny interes. Zwracamy się nie do ich humanitarności, lecz do egoizmu, i nie mówimy im o naszych własnych potrzebach, lecz o ich korzyściach” – uchodzi za kwintesencję myśli Smitha i zapowiedź nadejścia epoki Homo oeconomicus. Czasu, gdy nie tylko przedsiębiorcy, ale wszyscy są traktowani jako racjonalne jednostki, które do działania motywuje maksymalizacja własnych korzyści, a zarządzany niewidzialną ręką wolny rynek jest medium negocjowania i równoważenia jednostkowych interesów.

Bajka o pszczołach

Czeski ekonomista Tomáš Sedláček w opublikowanym w 2009 r. bestsellerze „Ekonomia dobra i zła” przypomniał, że nie sposób właściwie zrozumieć Adama Smitha, jeśli nie przeczyta się innego jego dzieła – „Teorii uczuć moralnych” z 1759 r. Wtedy dopiero widać, że szkocki myśliciel nie redukował rzeczywistości społecznej do sfery gospodarczej, tylko poszukiwał równowagi między efektywnością ekonomiczną a spójnością społeczną.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj