Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Kuchnia obwodowa

W niedzielę 21 listopada głosowaliśmy w ponad 25 tys. komisji obwodowych. W każdej z nich pracowało 6–9 osób, co tworzy 200-tysięczną armię. Część z nich spotkamy ponownie 5 grudnia w drugiej turze. Kim są, jak trafili do komisji, co mają w nich do zrobienia?

Kilka minut przed siódmą rano Iwona Gozdek-Gwondecka, na co dzień pracownica sekretariatu w starostwie, w dniach wyborów wiceprzewodnicząca Obwodowej Komisji Wyborczej (OKW) nr 11 w przedszkolu przy ul. Jana Pawła II w Żyrardowie (woj. mazowieckie), rozpoczyna pracę. Wraz z nią część komisji: dwie urzędniczki i bezrobotna nauczycielka terapii zajęciowej. Spisy wyborców przejrzały wczoraj. Teraz sprawdzają pieczęć i urnę do głosowania, czy pusta. Zamykają ją i opieczętowują. Stemplują karty do głosowania. Dzielą się ulicami i robią kartki z ich nazwami.

Dwie minuty przed ósmą jeszcze jeden rzut oka, czy wszystko jest na swoim miejscu, i pani Iwona (szef zaproponował jej tę pracę) otwiera lokal. Na zewnątrz nie ma nikogo, ale trzy po ósmej zjawia się pierwszy z 1043 wyborców uprawnionych do głosowania w obwodzie.

O godz. 14.30 przychodzi druga zmiana. Inspektorka z urzędu miasta, rencistka, ekonomistka, technik elektryk oraz przewodnicząca Agnieszka Tomaszewska-Cuper, pracownica Cyfry Plus. – Pod koniec października znajomy z komitetu wyborczego Platformy Obywatelskiej zapytał, czy nie popracowałabym w komisji. Zgodziłam się – mówi.

NABÓR. Kandydatury do komisji wyborczych – zgodnie z ordynacją – zgłaszają komitety wyborcze. Po jednej osobie do komisji obwodowej i po jednej do terytorialnej (czyli gminnej, miejskiej, powiatowej i wojewódzkiej). Komisje obwodowe musiały powstać do 8 listopada. – Kandydatów zgłaszanych przez komitety wyborcze jest zwykle zbyt mało – wyjaśnia Anna Lubaczewska, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Warszawie. – Wówczas wójt czy burmistrz uzupełniają skład spośród wyborców.

Polityka 49.2010 (2785) z dnia 04.12.2010; Na własne oczy; s. 116
Reklama