Jeszcze przed świętami Bronisław Komorowski pojedzie do Chin. – Chińczycy widzą w nas interesujący kraj między Niemcami i Rosją, leżący z drugiej strony Rosji. Dostrzegają też nasz przyzwoity wzrost gospodarczy osiągany w czasach kryzysu – objaśnia prof. Roman Kuźniar, doradca prezydenta ds. międzynarodowych. Władze w Pekinie reklamują wizytę jako okazję do „rozwinięcia stosunków polsko-chińskich we wszystkich dziedzinach”, ale dla Polski ma to być przede wszystkim przedsięwzięcie promocyjno-biznesowe. Rektorzy wyższych uczelni będą zachęcać, by chińscy studenci, gremialnie jeżdżący za granicę, studiowali również w Polsce. Przedstawiciele polskich przedsiębiorstw chcą skorzystać z aury prezydenckiej wizyty i poszukają partnerów handlowych, co ma być o tyle łatwiejsze, że obecność głowy państwa powinna zdopingować chińskie ministerstwo handlu do znalezienia możliwie odpowiednich kandydatów. Do podróży zgłosili się przedstawiciele blisko setki polskich firm, miejsce znajdzie się tylko dla około trzydziestki: banków, firm energetycznych, w tym zajmujących się odnawialnymi źródłami energii, producentów sprzętu górniczego i nawozów, gdańskiego terminalu kontenerowego, centrum handlowego PTAK, Kulczyk Holding, a także przejmowanej przez chiński koncern Huty Stalowa Wola i firmy jubilerskiej W. Kruk, która po udanej wystawie światowej w Szanghaju planuje wejść na chiński rynek. Reszta zainteresowanych będzie musiała dolecieć własnym sumptem.
Wizyta rozpocznie się właśnie w Szanghaju, gospodarczym centrum Chin, gdzie chińscy inwestorzy przyjrzą się możliwościom robienia biznesu w Polsce. Perypetii niedokończonej autostrady A2 polska delegacja raczej nie będzie wspominać, a podobno nad Wisłą inwestować zamierza m.