Już niebawem przybędzie nowa, nieznana wcześniej kategoria polskiej drogi: „przejezdna”. W myśl projektu ustawy „o zmianie ustawy o szczególnych zasadach przygotowywania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych” przygotowanego przez Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej będzie to autostrada lub droga ekspresowa nieukończona, ale tymczasowo oddana do eksploatacji. Jak długo ta tymczasowość może trwać i na ile budowa drogi musi być zaawansowana, by ją oddać do ruchu, ustawa nie precyzuje. Ma być bezpieczna dla użytkowników, choć nowe prawo ma uchylić stosowanie szeregu przepisów prawa budowlanego i ochrony środowiska. Ustawa nie precyzuje, co konkretnie ma być, a bez czego będzie się można tymczasowo obyć. Wiadomo, że musi być oznakowanie poziome i pionowe, a jako przykłady rzeczy niekoniecznych wymienia się wierzchnią warstwę asfaltu, ekrany akustyczne, zieleń na pasach rozdzielających, sieć alarmową, miejsca obsługi podróżnych.
Pomysł tymczasowych autostrad z pewnością ucieszy satyryków, bo wygląda jak z filmów Barei. Ma jednak poważny cel polityczny i praktyczny: chodzi o ułatwienie komunikacji podczas zbliżających się mistrzostw Euro 2012, mimo opóźnionej realizacji programu autostradowego. – Podejrzewam, że chodzi jedynie o A2 Łódź–Warszawa, a zwłaszcza jeden z najbardziej zagrożonych odcinków – ocenia Adrian Furgalski, ekspert w dziedzinie infrastruktury. Wojciech Malusi, szef Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, projektem ministra Sławomira Nowaka jest oburzony: – Nie wolno kuglować czy naginać prawa do bieżących potrzeb politycznych! Na łamach branżowego magazynu „Infrastruktura” nie kryje obaw Wacław Michalski, dyrektor departamentu technologii GDDKiA.