Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Archiwum Polityki

Dookoła piłeczki

Wiosna – piłki tenisowe wracają z ciepłych krajów. Grywało się kiedyś na kortach Legii przy ul. Myśliwieckiej, gdzie grał profesor Zbigniew Resich (i jego córeczka...), Alina Janowska, Jurek Gruza, KTT, Kordian Tarasiewicz, który ma już ponad sto lat i nadal trzyma rękę na pulsie. Można powiedzieć, że były to korty opiniotwórcze.

Teraz pozostał telewizor. Przyjemność oglądania tenisa psuje tylko znany sprawozdawca Eurosportu, redaktor Karol Stopa, który mówi bez przerwy, hałasuje jak Niagara, wyrzuca z siebie więcej słów, niż zawodnicy uderzają piłek. Andre Agassi, który jako kilkuletnie dziecko zmuszany był przez ojca sadystę do odbijania 2,5 tys. piłek dziennie, obliczył, że w ciągu 20 lat, zanim wygrał turniej w Wimbledonie, odbił 22 mln piłek. Lepszy od niego jest tylko nasz komentator, który wie o tenisie wszystko i serwuje tę wiedzę telewidzom z szybkością 200 słów na minutę. Mówi prawie bez przerwy. Zasypuje nas statystykami, komentuje, przewiduje, wspomina, analizuje pozycje biodra i nadgarstka, opowiada to, co wszyscy widzimy – „nogi zostały”, zamach był za krótki, główka rakiety za nisko, kolana za wysoko i tak dookoła piłeczki.

Gdyby Karol Stopa zechciał przyswoić sobie żelazną zasadę sprawozdawców, którą znał już Benio Krzyk – mówić mało, ale smacznie, pozostawać w cieniu, nie wysuwać się na plan pierwszy, nie popisywać się swoją (i komputera) wiedzą, NIE PRZESZKADZAĆ telewidzom oglądać gry – chętnie ufundowałbym mu puchar wdzięczności. Ten człowiek ma jednak gardło z żelaza, jego struny głosowe mocniejsze są od strun naciągu, atakuje nasze uszy i mózgi non stop, z forehandu i z backhandu, lewe ucho – prawe ucho albo między uszy. Słuchając Karola Stopy człowiek czuje się, jak gdyby grał z Rafaelem Nadalem – komentator jest niezmordowany i nie ma od niego ucieczki.

Polityka 14.2012 (2853) z dnia 04.04.2012; Felietony; s. 129
Reklama