Jak się wykluł gospodarczy gigant
Skala zmian, jakim uległa w ciągu jednego stulecia gospodarka Stanów Zjednoczonych, ma niewiele sobie równych w historii ludzkości. Pod tym względem może rywalizować z Ameryką chyba tylko Japonia.
Kanał Erie (1825 r.). Obraz olejny Williama Millera z 1884 r.
The Granger Collection/BEW

Kanał Erie (1825 r.). Obraz olejny Williama Millera z 1884 r.

Punkt startu. Gdy George Washington obejmował urząd pierwszego prezydenta Stanów Zjednoczonych, kraj liczył niespełna 4 mln ludzi, z których dwie trzecie żyło nie dalej niż 50 mil od wybrzeża Atlantyku. Pięć największych miast, a były to Nowy Jork, Filadelfia, Boston, Charleston i Baltimore, zamieszkiwało w sumie 110 tys. ludzi. Gospodarka młodego kraju nie mogła się równać z mocarstwami Europy. Sto lat później USA liczyły 63 mln mieszkańców, Nowy Jork, Chicago i Filadelfia były miastami milionowymi, a kraj wyparł Wielką Brytanię z pozycji lidera światowego przemysłu.

W momencie rebelii przeciwko Koronie Brytyjskiej kolonistom w Ameryce powodziło się, wedle szacunków, lepiej niż ich tytularnym zwierzchnikom, czyli Anglikom, nie mówiąc o obywatelach innych bogatych krajów Europy. Londyn próbował zdławić gospodarkę rebeliantów poprzez blokadę eksportu. Amerykanie okazali się jednak bardziej wytrzymali, niż to przewidywała Brytania. 90 proc. społeczeństwa pracowało na roli, a tylko 10 proc. mieszkało w miastach, więc rewolucji głodem wziąć się nie dało. Co więcej, Ameryka zdołała finansować długie (od 1775 do 1783 r.) zmagania militarne.

Początkowo dostatek płynął głównie z tego, co rosło w ziemi i na ziemi. Szybko rósł lukratywny eksport tytoniu, ryżu i drewna do Europy i na Karaiby.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj