Jak Marszałek uwiódł środowisko literatów

„Daliśmy się zaczadzić romantycznym fluidem”
Słowa Juliana Tuwima trafiają w sedno – pisarze dwudziestolecia zachowywali się wobec Marszałka jak odurzeni.
Karykatura Zdzisława Czermańskiego przedstawiająca ministra Augusta Zaleskiego, Tadeusza Boya-Żeleńskiego,
Józefa Piłsudskiego i Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, ok. 1930 r.
Muzeum Literatury/EAST NEWS

Karykatura Zdzisława Czermańskiego przedstawiająca ministra Augusta Zaleskiego, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, Józefa Piłsudskiego i Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego, ok. 1930 r.

Kiedy odradzała się Polska, Tuwim wchodził w dorosłość. Wkrótce stworzył z innymi poetami barwną grupę poetycką Skamander – spotkały się osobowości wybitne, o różnych poglądach politycznych, a łączyła je nie tylko poezja, ale też nieskrywana sympatia dla Józefa Piłsudskiego. Jan Lechoń w kawiarni Pod Picadorem na Nowym Świecie recytował wieczorami swój wiersz „Piłsudski”:

„Hej, kwiaty na armaty! Żołnierzom do dłoni!
Katedra oszalała!

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj