Współpraca bezpieki ze skazanymi za zbrodnie wojenne
Kameraden
Stalinowski system bez skrupułów korzystał ze sług innego zbrodniczego systemu. Dokumenty świadczące o współpracy bezpieki ze skazanymi za zbrodnie wojenne w Polsce gestapowcami mogą szokować.
Przy wjeździe na teren więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie
PAP

Przy wjeździe na teren więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie

Sprawa Hermana Altmanna. Pod koniec 1954 r. łódzki prokurator Zbigniew Błotnicki dowiedział się, że ma oskarżać Hermana Altmanna, byłego szefa gestapo w Piotrkowie, któremu zarzucano m.in. udział w masowych aresztowaniach i egzekucjach oraz kierowanie likwidacją miejscowego getta. Błotnickiemu polecono stawić się u Władysława Dymanta, wicedyrektora Departamentu IV Specjalnego w Generalnej Prokuraturze, skąd nadesłano do sądu akt oskarżenia.

„Ob. Dymant po wysłuchaniu mojej koncepcji oskarżenia i rzuconej przeze mnie propozycji postawienia wniosku o wymierzenie Altmannowi kary śmierci – oświadczył, że zabrania mi stawiania takiego wniosku zamiast którego mam żądać kary 15 lat więzienia. (…) Altmann przyczynił się do ujawnienia wielu kolaboracjonistów i zbrodniarzy hitlerowskich, z tego więc względu obiecano mu karę więzienia terminowego” – tłumaczył wicedyrektor. Ale Błotnicki, były więzień Buchenwaldu, odmówił wykonania polecenia. Wówczas „Ob. Dymant (…) dodał, że jeżeli nawet będę żądał kary śmierci i taka kara zostanie orzeczona, to i tak nie będzie ona wykonana. Na rozprawie (…) wniosłem o karę śmierci i taki wyrok został bodajże w lutym 1955 r. orzeczony. Mimo tego Altmann został w grudniu 1958 r. zwolniony z więzienia i wyjechał na teren NRF” – pisał Błotnicki w notatce sporządzonej 11 maja 1968 r.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj