Od chwili wybuchu kryzysu finansowego w 2008 r. Polacy preferują bezpieczne formy oszczędzania. Gra na giełdzie, inwestowanie w funduszach już nie pociągają tak jak dawniej, choć obiecywane zyski wyglądają atrakcyjnie; wolimy niższe, ale pewne odsetki. Na bankowych lokatach zgromadziliśmy już 425 mld zł. Polskie banki walcząc o klientów muszą odbudowywać wiarygodność, mocno nadszarpniętą wydarzeniami sprzed dwóch lat. Na szczęście nie uczestniczyły w hazardowych inwestycjach amerykańskiego rynku subprime (co wiele zagranicznych banków doprowadziło do bankructwa), więc przeszły przez kryzys suchą nogą. Jednak odium niechęci i nieufności spadło solidarnie na wszystkich bankowców.
Dlatego oburzenie wśród członków Związku Banków Polskich wywołała konferencja zorganizowana przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, podczas której zaprezentowano wyniki badań opinii publicznej. Wynikało z nich, że banki cieszą się zaufaniem zaledwie 39 proc. Polaków. Bankowcy zapowiedzieli, że poskarżą się na UOKiK Komitetowi Stabilności Finansowej, bo cytowane badanie zrobiono tuż po wybuchu kryzysu w 2008 r. Dzisiejsze wyniki ankiet wskazują, że jest dużo lepiej. Taka manipulacja podważa wiarygodność banków. A przecież banki są instytucjami zaufania publicznego.
Zaufanie rośnie
Na poziom zaufania do banków wpływ mają również działania państwa, które nadzoruje i reguluje rynek bankowy. W wielu krajach wybuch kryzysu w 2008 r. zmusił władze do podjęcia bezprecedensowych działań: nacjonalizacji upadających banków, przejmowania toksycznych aktywów (przez tworzenie państwowych tzw.