szukaj
Powódź zniszczyła tablicę księdza Jerzego Popiełuszki
Niesiony przez wezbrane wody Wisły konar zniszczył tablicę umieszczoną w pobliżu tamy we Włocławku, w miejscu śmierci beatyfikowanego w ostatnią niedzielę ks. Jerzego Popiełuszki.
Robert Górecki/Agencja Gazeta

Konar runął przez otwarty na oścież jaz tamy, odbił się od powierzchni wody i uderzył w stalowe ogrodzenie, do którego przymocowana była tablica. Uderzenie kłody było na tyle silne, że poważnie uszkodziło płot, przez który w październiku 1984 r. zabójcy wrzucili do Wisły ks. Popiełuszkę. Szklana tablica po prostu zniknęła. Na miejscu pozostały jedynie fragmenty kłody i porozrzucane w promieniu wielu metrów znicze, zapalane tu przez turystów.

Przez Włocławek przechodzi właśnie fala kulminacyjna. Jej wysokość jest porównywalna z tą sprzed dwóch tygodni, gdy wodowskazy pokazały rekordowy wynik w historii miasta – 8,5 metra. Ze względów bezpieczeństwa władze Włocławka zamknęły tamę dla pieszych. Nadal jednak można przejechać szosą, biegnącą grzbietem zapory.

                                                                                             

 

Wisła zniszczyła tablicę

 

Nie istnieje pamiątkowa tablica, umocowana w miejscu, w którym zabójcy wrzucili do Wisły ciało ks. Popiełuszki. Zniszczył ją konar drzewa, zrzucony w dół rzeki z zapory we Włocławku.

     Naocznych świadków nie ma, ale policja odtworzyła przebieg wypadków. Przez otwarty na oścież jaz w dół Wisły runęła kłoda drewna, niesiona wezbraną rzeką. Pień odbił się od powierzchni wody po drugiej stronie zapory i uderzył w stalowe ogrodzenie, do którego przymocowana była tablica. Właśnie przez ten stalowy płot zabójcy zrzucili do wody ciało ks. Popiełuszki. Uderzenie kłody było ogromne. Ogrodzenie jest powyginane,  zaś szklana tablica po prostu zniknęła. Na miejscu pozostały jedynie fragmenty drewnianej kłody i porozrzucane w promieniu wielu metrów znicze, zapalane tu przez turystów.

      Przez Włocławek przechodzi tej doby główna fala powodziowa. Będzie to woda porównywalna z tą sprzed dwóch tygodni. Włocławski wodowskaz pokazał wówczas rekordowy wynik w historii miasta – 8, 5 metra.

      Ze względów bezpieczeństwa włocławski Ratusz zamknął tamę wiślaną dla pieszych. Nadal jednak można przejechać szosą, biegnącą grzbietem zapory.

 

                                                                                               M.Led.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj