Przekaz skierowany tak do członków PO, jak i opinii publicznej: wbrew ostatnim medialnym spekulacjom o podziałach w partii, znów jesteśmy razem, zwieramy szyki przed zbliżającą się kampanią wyborczą. - Dzisiaj znowu jesteśmy jedną drużyną, to jest wielka wartość. Nie ma większej satysfakcji, ze stoję na czele jednej drużyny. Dzięki temu będziemy w stanie prowadzić Polskę środkiem drogi, bez fanatyzmu, dając gwarancję bezpieczeństwa - to najistotniejsze zdania z przemówienia premiera Donalda Tuska, otwierającego sobotnią radę krajową Platformy Obywatelskiej. Zgromadzeni w warszawskim Hotelu Gromada reagowali - co zrozumiałe, bo byli to politycy i działacze Platformy - entuzjastycznie.
Rada krajowa PO rozpoczęła się dwie godziny wcześniej niż planowano. Przyczyną, jak tłumaczył premier, było nadzwyczajne spotkanie przywódców państw w Paryżu związane z sytuacją w Libii. Frekwencja dopisała, nastroje zdawały się być pozytywne. Przewodniczący PO zaczął od wspomnienia sytuacji w Libii, odniósł się do dramatu Japończyków. - Jesteśmy współodpowiedzialni za zdarzenia w Polsce oraz to, co dzieje się na świecie. Dzisiaj pojadę do Paryża świadomy także naszej odpowiedzialności za pozycję Polski w świecie – deklarował Tusk, dodając, że polscy żołnierze nie będą uczestniczyć w ewentualnej militarnej akcji w Libii, jak i innych (poza sytuacjami bezdyskusyjnymi).
Pierwsza część przemówienia premiera to podkreślenie stabilnej sytuacji finansowej Polski. Tego, że jego rząd sprostał próbie zapewnienia Polsce bezpiecznego domu. W propagandowej mowie szefa PO nie brak było odniesień do reform przeprowadzonych przez jego ekipę, destrukcyjnych pomysłów opozycji (które - zdaniem Tuska - doprowadziłyby nasz kraj do sytuacji innych państw, o których mówi się dziś, że są bankrutami).