Rzecznik prokuratury generalnej polemizuje z Piotrem Pytlakowskim
Publikujemy polemikę rzecznika Prokuratury Generalnej do tekstu Piotra Pytlakowskiego "Ślepe śledztwa" oraz odpowiedź autora.
Piotr Pytlakowski.
Michał Mutor/Agencja Gazeta

Piotr Pytlakowski.

Szanowny Panie Redaktorze,

Z uwagą przeczytałem Pański artykuł pt. "Ślepe śledztwa" opublikowany w tygodniku Polityka.

Artykuł ten w większości poświęca Pan nadzorowanemu przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach śledztwu dotyczącemu śmierci półrocznej Magdy z Sosnowca. Z tego względu, chciałbym się odnieść przede wszystkim do informacji dotyczących tej sprawy i podejmowanych w jej toku przez prokuraturę działań. Jednocześnie jestem zaskoczony, że w artykule- jednak krytycznym wobec działań prokuratury nie znalazły się wypowiedzi przedstawicieli tej instytucji, którzy przecież wielokrotnie wypowiadają się na temat wspomnianej sprawy. Zaprezentowanie, chociaż w minimalnym zakresie stanowiska prokuratury sprawiłoby, że publikacja ta nie byłaby tak jednostronna.

Na wstępie artykułu przywołuje Pan wypowiedź posła Ryszarda Kalisza, której- jak pokazuje lektura tekstu nie zweryfikował Pan. Poseł Kalisz stwierdza, że „ Prokuratura popełniła najwięcej błędów. To ona przesłuchała matkę małej Magdy, kiedy jeszcze trzymała się wersji o porwaniu. Nie skorzystano z pomocy psychologa, a ten zapewne szybko wykryłby, że matka rzekomo porwanego dziecka po prostu kłamie. Prokuratura, jako gospodarz śledztwa, powinna zlecać policjantom wykonanie konkretnych czynności, ale nie zlecała”.

Gdyby te informacje były prawdziwe, to zarzuty błędnego działania prokuratorów byłyby trafne. Ale tak nie jest, albowiem informacje te są zwyczajnie nieprawdziwe, co zaraz wykażę. Na marginesie, należałoby ubolewać, że taki przekaz płynie z ust wytrawnego prawnika, ale przede wszystkim Przewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości.

Jak wynika bowiem z uzyskanej przez Prokuratora Generalnego informacji z Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach prowadzący sprawę prokuratorzy założyli na wstępie siedem wersji śledczych, w tym również wersję o śmierci dziewczynki na skutek działań matki Nie jest więc prawdą, że prokuratura „trzymała się” wersji o porwaniu. Oczywiste natomiast jest, ze prokuratura nie będzie we wstępnej fazie postępowania informować jakie wersje przyjęła i na jakiej podstawie.

To, że prokuratura nie przekazuje takich informacji nie oznacza przecież, że prokurator nie zakłada różnych wariantów zdarzenia. Czasem, o czym Pan jako dziennikarz śledczy doskonale wie prokurator ze względów taktycznych utrzymuje osoby podejrzewane w przekonaniu, że bada jedynie określoną wersję. Nie jest także prawdą, że prokurator nie skorzystał z pomocy psychologa, albowiem w przesłuchaniu matki uczestniczył biegły psycholog, który wydał opinię. Nie „wykrył on jednak że matka rzekomo porwanego dziecka po prostu kłamie”. Wręcz przeciwnie, biegły stwierdził, że zeznania matki są szczere, opisywany przez nią przebieg zdarzeń prawdopodobny, a ona sama nie ma skłonności do konfabulacji. Mimo takiej opinii, prokurator nadal badał wersję o śmierci dziecka spowodowanej działaniami matki. Wykazał więc te cechy, nad  brakiem których u wielu prokuratorów ubolewa Pański rozmówca - były zastępca dyrektora Centralnego Biura Śledczego Wojciech Walendziak, czyli umiejętność logicznego wiązania faktów i dociekliwość.

W końcu nie jest także prawdą, że prokurator nie zlecał policji konkretnych czynności. Owszem zlecał, najważniejsze z nich prowadził sam, bądź w nich uczestniczył. I tak spośród 74 przesłuchań ( przesłuchano 54 osoby), prokurator przeprowadził 20 przesłuchań, osobiście kierował na miejscu oględzinami miejsca ujawnienia ciała dziewczynki, uczestniczył w wielogodzinnej sekcji jej zwłok, osobiście prowadził eksperymenty w celu sprawdzenia wersji zdarzeń opisywanej przez matkę, wydawał istotne w sprawie decyzje. Nie jest więc w tej sprawie tak, jak dywaguje w artykule wspomniany Wojciech Walendziak, że prokuratorzy „zza biurka nadzorują śledztwo” i „wolą teorię od praktyki”. Pan dyrektor mówi, że w takich sprawach „nikt nie śpi”, „świadków przesłuchuje się uważnie, trwa to nieraz wiele godzin”, „a z tego co wie, matkę Magdy przesłuchano na chybcika”. Otóż i w tej sprawie prokuratorzy i policjanci wykazywali determinację bez względu na porę dnia. Prokurator prowadził oględziny rzekomego miejsca ukrycia ciała dziecka (wskazała je pierwotnie matka) w dniu 3 lutego br. od godziny 01.05 w nocy. Tego samego dnia prokurator również był na miejscu i od godziny 23.00 prowadził oględziny miejsca, w którym policjanci ujawnili ciało dziewczynki, po czym do godzin porannych przedstawił matce zarzut i przesłuchiwał ją w charakterze podejrzanej.

Niestety, w ostatnim czasie zbyt często oceny działań prokuratury, czy policji podejmują się osoby które nie mając żadnej wiedzy o materiale dowodowym formułują kategoryczne tezy, co szczególnie zaskakuje w przypadku byłych prokuratorów, czy jak tutaj policjantów. Od nich bowiem należałoby oczekiwać większej powściągliwości , wiedzą bowiem jak skomplikowane i żmudne działania należy podejmować aby wyjaśnić  daną sprawę.

W końcu pisze Pan, że „kluczowe w sprawie Magdy z Sosnowca okazało się przesłuchanie matki zaginionego dziecka, a właściwie rozmowa, jaką odbył z nią detektyw Rutkowski; to on, a nie policjanci ani prokuratorzy, potrafili spowodować, że kobieta wyznała prawdę” . Nie będę zaprzeczał, że tak nie jest. Chcę jednak podkreślić (co zauważa również Pan Redaktor), że z wysokim prawdopodobieństwem można przyjąć, iż do takich ustaleń doszliby również prokuratorzy i policjanci. Wskazuje na to plan śledztwa, w którym prowadzący założyli wykonanie w kolejnych dniach ważnych czynności, w tym eksperymentu procesowego z udziałem matki. Wynik tych działań, których jednak z uwagi na interwencję Pana Rutkowskiego nie przeprowadzono w tamtym czasie  mógłby być nawet dalej idący.  

Z poważaniem,
Mateusz Martyniuk
Rzecznik Prasowy
Prokuratury Generalnej

***

Odpowiedź Piotra Pytlakowskiego:

Szanowny Panie Prokuratorze!

Dziękuję za rzeczową polemikę. Argumenty przyjmuję. To krzepiące, że prokuratorzy tak ciężko przy sprawie małej Magdy pracowali. To niesprawiedliwe, że ich zaangażowania nie doceniłem ja, jako autor tekstu, poseł Kalisz i były wiceszef CBŚ. To smutne, że mimo ich trudu, matka Magdy prawdę wyznała nie im, ale byłemu detektywowi. Dla mnie najciekawsze było ostatnie stwierdzenie z Pana listu, że wynik działania prokuratorów, gdyby nie interwencja Krzysztofa Rutkowskiego, mógłby być nawet dalej idący. Jak daleko?

Pozostaję z szacunkiem,
Piotr Pytlakowski

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj