szukaj
Wyjść po włosku
Rozmowa z Maciejem Psykiem, założycielem portalu wystap.pl
Proponowany przez Macieja Psyka wzór oświadczenia o wystąpieniu z Kościoła katolickiego.
www.wystap.pl/Materiały prasowe

Proponowany przez Macieja Psyka wzór oświadczenia o wystąpieniu z Kościoła katolickiego.

Po raz drugi zorganizowano w Polsce Tydzień Apostazji. Pan mówi: nie tędy droga wyjścia z Kościoła. Dlaczego?
Po fali apostazji, jaka rozpoczęła się w latach 2005–06, Konferencja Episkopatu Polski wydała instrukcję, jak apostazja powinna przebiegać. W istocie chodziło o dokręcenie śruby: trzeba przyprowadzić dwóch świadków, dołączyć akt chrztu i osobiście stawić się u proboszcza. Często są to spotkania upokarzające, bywa, że księża grożą, że dowie się rodzina, drą akty chrztu albo wręcz unikają tych, którzy na stresującą sytuację również potrafią reagować agresją słowną. Ale – co istotniejsze – Kościół uznaje taką „apostazję kanoniczną” za swoją wewnętrzną sprawę. W radykalny sposób przedefiniowano to, co świeckie, na jakiś parareligijny obrzęd. W sprawie wystąpienia powinno decydować sumienie człowieka, które jest przecież – lub powinno być – chronione przez świeckie ustawy i procedury.

Są takie?
Przykład Włoch pokazuje, że są. Tam batalia prawna trwała w latach 1999–2002, a jej kluczem było prawo do sprostowania danych wrażliwych, wynikające z ustawy o ochronie danych osobowych. W polskim prawie również istnieje pojęcie „informacyjnego samookreślenia”, które jest zdemitologizowaną „apostazją kanoniczną”. Ochronę danych osobowych zapewnia także traktat lizboński i Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Świecka procedura polega więc na wysłaniu listem poleconym do parafii chrztu oświadczenia o wystąpieniu z Kościoła z uprzejmą, lecz zdecydowaną prośbą o wpisanie adnotacji w Księdze Chrztów.

I co? Księża wpisują?
W zdecydowanej większości nie, choć są chwalebne i odnotowywane wyjątki. W przypadku odmowy portal wystap.pl pomaga złożyć skargę do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. I tu zaczyna się polski absurd, bo GIODO twierdzi, że Kościół nie podlega jego jurysdykcji i wszelkie skargi umarza. Ustawa pozbawia tego prawa „osoby należące do Kościołów”. Obecnie toczy się około 10 spraw przeciw GIODO przed sądem administracyjnym. Wygraliśmy tylko sprawę Roberta Biniasa, a w pozostałych sąd pierwszej instancji gubił się w gąszczu absurdów. Odwołaliśmy się do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który, mam nadzieję, przerwie ten chocholi taniec. Jeśli nie, będziemy walczyć dalej w Trybunale Konstytucyjnym, a może nawet w Strasburgu.

Warto?
Warto, bo gra bezpośrednio toczy się o podleganie Kościołów ustawie o ochronie danych osobowych. Polska jest jedynym krajem Unii Europejskiej, gdzie tak nie jest. W szerszym jednak znaczeniu o to, czy ważniejszy jest Dziennik Ustaw czy Akta Konferencji Episkopatu Polski, gdzie opublikowano „instrukcję o apostazji”. Ustawa o gwarancjach wolności sumienia i wyznania mówi, że obywatele mogą „należeć lub nie należeć do Kościołów i innych związków wyznaniowych”, ale nie widać szacunku Polski do własnego prawa. Wyraźnie uderzyliśmy w niechęć państwa do obrony swojej własnej autonomii, o której mowa w konstytucji.

rozmawiała Joanna Podgórska

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj