Agnieszka Zagner: Jeśli Brunonowi K. udałoby się zdetonować te cztery tony trotylu i heksogenu w okolicach Sejmu, to jaka byłaby siła rażenia tych materiałów? Jakie powstałyby szkody?
Stanisław Cudziło: Mowa o naprawdę dużej ilości tych materiałów. Przypomnę, że sprawca zamachu na amerykański budynek federalny w Oklahoma City dysponował materiałami wybuchowymi o wadze około półtorej tony. Ich wybuch spowodował przecięcie budynku na połowę. W przypadku czterech ton ładunków mielibyśmy do czynienia z ogromnymi zniszczeniami – powstałby krater o głębokości kilku metrów i średnicy kilkudziesięciu metrów. Budynki znajdujące się wokół uległyby zniszczeniu, co oznacza również wiele ofiar. Największa siła rażenia byłaby wówczas, gdyby udało się umieścić te materiały pod budynkiem lub nad.
W przypadku Sejmu byłoby to raczej trudne, jednak można wyobrazić sobie zaparkowanie samochodu w niedużej odległości od wejścia. Jak duży musiałby być to samochód?
Wcale nie musiałby to być ogromny pojazd. Jeśli przyjmiemy, że materiały te miałyby gęstość 1 g na cm sześciennych, to byłaby to średniej wielkości ciężarówka. Przy gęstości 1,5 g na cm sześcienny ten pojazd mógłby być jeszcze mniejszy.
Czy możliwe jest w ogóle zgromadzenie takiej ilości materiałów wybuchowych?
W obiegu oficjalnym, legalnym – nie. Heksogen, o którym wspomniano na konferencji jest materiałem wykorzystywanym wyłącznie do celów wojskowych. Trotyl jest wykorzystywany np. w górnictwie, lecz trzeba pamiętać, że obrót tym materiałem podlega obrotowi koncesjonowanemu, mogą sprzedawać go jedynie firmy posiadające odpowiednią zgodę ministra spraw wewnętrznych.
Gdyby jednak udało się temu człowiekowi po prostu kupić te materiały, czy byłoby to bardzo drogie?