Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Lot z aniołami

Życie z korespondentem wojennym

Grażyna Jagielska, ur. w 1962 r., pisarka, tłumaczka, podróżniczka. Grażyna Jagielska, ur. w 1962 r., pisarka, tłumaczka, podróżniczka. Krzysztof Kuczyk / Forum
Grażyna Jagielska – pisarka, żona korespondenta wojennego – opowiada POLITYCE o swojej wielomiesięcznej kuracji w klinice psychiatrycznej i książce opartej na tym doświadczeniu.

Ewa Wilk: – Zaczęła pani pisać „Anioły…” już tam w klinice?
Grażyna Jagielska*: – Nie. Myślałam: przecież chodzi tylko o to, żeby przetrwać te dwadzieścia parę tygodni i wyjść w trochę lepszym stanie. Spisywałam jednak życiorysy żołnierzy weteranów. Raz w tygodniu ktoś opowiadał swój życiorys, a grupa ustosunkowywała się do tego – to element terapii. Chciałam to zatrzymać, zapamiętać.

(…)

Co to znaczy dla psychiki strzelić do drugiego człowieka?
Jeden z żołnierzy trafił do kliniki, ponieważ wykonując rozkaz „likwidacji” pojazdu wiozącego talibów, uświadomił sobie, że tak naprawdę nie wie, kto jest w środku, ta myśl go zadręczyła. Inny nie poradził sobie z tym, że wie, jak wyglądał człowiek, którego zastrzelił, jaki miał wyraz twarzy, w co był ubrany, ile miał lat.

Ta trauma ma to do siebie, że ujawnia się późno, nawet po kilku miesiącach. Człowiek samodzielnie nie jest w stanie sobie z nią poradzić. Żołnierze są bardzo obciążeni etosem wojownika – twardego człowieka, który nie może okazać słabości, strachu. Musi być niepokonany. Już nawet przyznanie przed samym sobą, że się cierpi, jest bardzo trudne. Bo jeśli porusza mnie tak głęboko to, co dzieje się na wojnie, to czy w ogóle nadaję się na żołnierza?

Co dziesiąty żołnierz ma objawy stresu bojowego, ale niechętnie się go diagnozuje, bo oznacza to przyznanie statusu inwalidy. Około 30 proc. żołnierzy mówi, że wojna wpłynęła na ich funkcjonowanie emocjonalne.

Najmłodszy w klinice, saper, miał 26 lat; byli w klinice weterani z Iraku – po trzydzieści parę lat.

Reklama