Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Prokuratorzy reorganizowani

Będzie paraliż w prokuraturach? Seremet prosi Grabarczyka o cofnięcie decyzji Biernackiego

materiały prasowe
Nie aspekt polityczny czy ambicjonalny jest najważniejszy w sporze między obecnym a poprzednim ministrem sprawiedliwości (z udziałem Prokuratora Generalnego). Kluczowa musi być faktyczna eliminacja wad w organizacji prokuratury.

Prokurator generalny chce zwrócić się do ministra Cezarego Grabarczyka o cofnięcie niektórych decyzji jego poprzednika. Chodzi o podpisany przez Marka Biernackiego w ostatnich dniach jego urzędowania regulamin zmieniający właściwości prokuratury. Wedle nowych przepisów niektóre kategorie spraw, dotąd prowadzone przez prokuratorów niższego szczebla, miałyby być od 1 stycznia rozpatrywane przez prokuratury okręgowe lub apelacyjne.

Wedle symulacji sporządzonych przez prokuratury apelacyjne będą one musiały prowadzić kilkadziesiąt razy więcej spraw niż dotąd. Rzecznik Prokuratury Generalnej podaje konkretne wyliczenia: Prokuratura Apelacyjna w Białymstoku rocznie zamiast 55 spraw musiałaby prowadzić 2808, a w Gdańsku liczba spraw wzrosłaby z 66 do 5829. Podobnie mają wyglądać dane z innych regionów.

Oczywiście w mediach zaraz pojawiły się sugestie, że kontrowersyjne rozporządzenia jest „zgniłym jajem”, sprezentowanym na odchodne przez byłego ministra swemu następcy. Między panami (i ich sympatykami w rządzącej partii) miało iskrzyć jeszcze przed zmianami w resorcie. Potem zresztą Marek Biernacki z przekąsem wypowiadał się o obecnym szefie resortu, a ten nie omieszkał zwolnić z funkcji wiceministra jego faworyta Michała Królikowskiego, krytykowanego za swe interpretacje zasady świeckości państwa.

W rzeczywistości ambicje polityków są mało ważne. Spór o najnowsze rozporządzenie jest kolejnym dowodem kiepskiego stanu prokuratury. Owszem, można się zastanawiać, czy faktycznie aż prokuratorzy apelacyjni muszą zajmować się bluzgami kierowanymi wobec policjantów przez kiboli (to jedna z kategorii sprawy przeniesionych na wyższy szczebel). Ale równocześnie właśnie ujawnione symulacje pokazują patologię organizacyjną prokuratury: otóż jeśli jednostka apelacyjna – niezatrudniająca przecież jednego czy dwóch prokuratorów, lecz co najmniej kilku – prowadzi rocznie ledwie 60 postępowań, to coś jest nie tak.

Reklama