Paradoks ostatniego sukcesu naszej kinematografii polega na tym, że nagrodzona Oscarem „Ida” nie miała w Polsce dobrego przyjęcia. Chociaż chwalony przez krytyków, w kinach film miał słabą, o wiele mniejszą niż za granicą frekwencję, a w dodatku zaczął wzbudzać duże polityczne emocje.
Po Oscarze zarzuty się wręcz nasiliły. Obraz oskarżano o fałszowanie historii, wmawianie Polakom antysemityzmu albo wręcz przeciwnie – o podsycanie mitu o złowieszczej „żydokomunie”. Reżyser filmu przekonał się więc o słuszności powiedzenia, że nikt nie jest prorokiem we własnym kraju.
Dlaczego tak się stało, że nie potrafiliśmy rozpoznać i docenić dzieła, którym teraz zachwyca się świat? A może to świat przesadza, skoro wcześniej amerykańskiej nagrody nie zdobyli tacy mistrzowie polskiego kina jak Wajda czy Kieślowski? Z tymi pytaniami w bardzo interesującym artykule – okładkowym – mierzy się w najnowszej POLITYCE Zdzisław Pietrasik.
Ponadto polecam Państwu kilka innych ciekawych materiałów: o życiu seksualnym nastolatków i prawnych pułapkach, jakie mogą temu zjawisku towarzyszyć. Poza tym rozmowę z psychologiem Jackiem Santorskim o tym, czy można się obronić przed publiczną kompromitacją i infamią. Test o nowym internetowym hicie, czyli