Czym pachnie Polska?
Powstała aplikacja edukacyjna, w której Polskę promuje wizerunek „pierdzącej baby”
Bulwersuje, bo w jednej z gier – inspirowanej twórczością Władysława Reymonta – pojawia się „śmierdzący chłop” w towarzystwie swojej piękniejszej połowy: „pierdzącej baby”. I zaczęła się jatka w internecie, i skoczyli sobie do oczu kosmopolityczni postępowcy, co to niejednego chłopa w życiu powąchali, z patriotycznymi tradycjonalistami, którym na polskiej wsi tylko dzięcielina pała. Ministerstwo tymczasem zażądało wyjaśnień oraz korekty aplikacji.
W oczekiwaniu na poprawki możemy oddać się lekturze długiego oświadczenia fundacji Rodzice Przyszłości oraz Enabling Environments, które przygotowały projekt. Wyczytamy z niego między innymi, że Polacy są przewrażliwieni na punkcie swojego kraju, a „krytyka jest zawsze pierwszą rzeczą, której należy się spodziewać niezależnie od jakości oferowanych produktów i usług. Stąd reakcja na »pierdząca babę« i »śmierdzącego chłopa« nie zaskakuje, lecz bawi i potwierdza powyższą regułę”.
Dowiemy się także, że dzieci w wieku wczesnoszkolnym konsultowały grę i to one zaproponowały sporne przymiotniki, bo „w kulturze polskiej dziecko wciąż nie ma głosu, dlatego my właśnie ten głos mu dajemy zgodnie z podejściem Pozytywnej Pedagogiki”. Jest też sporo o współczesnej pedagogice i osiągnięciach obu fundacji, a wszystko to okraszone podziękowaniami wdzięcznych rodziców. Łubudubu.
Przyklaskując idei podmiotowego traktowania dzieci i gratulując obu fundacjom dobrego samopoczucia, ośmielam się zadać pytanie, dlaczego twórcy gry, tak świadomi drażliwości Polaków, nie pomyśleli o niej przy tworzeniu aplikacji.